Wysokość stożków w krążku ćwicznym Friela na poziomie 12–15 mm nie jest przypadkowa, tylko wynika z założeń czynnościowej techniki ustawiania zębów i treningu zwarcia. Tak wysokie stożki pozwalają wyraźnie zaznaczyć prowadzenie guzkowe oraz płaszczyznę okluzyjną w warunkach laboratoryjnych, zanim w ogóle wejdziemy w etap ustawiania zębów w protezach całkowitych. Dzięki temu technik może precyzyjnie obserwować ślizgi, kontakty w ruchach ekscentrycznych i ocenić, czy przyszłe ustawienie zębów będzie dawało stabilne, zrównoważone zwarcie. Moim zdaniem to jest fajne narzędzie szkoleniowe, bo te 12–15 mm daje „zapas” wysokości do szlifowania, korekt i symulacji różnych schematów okluzji, a jednocześnie stożki są na tyle wysokie, że nie zlewają się z płaszczyzną podstawy. W praktyce, gdy uczysz się ustawiania zębów w protezach całkowitych, pracujesz najpierw właśnie na takim krążku – obserwujesz jak zmiana wysokości i nachylenia stożków wpływa na prowadzenie żuchwy. W literaturze protetycznej i na większości kursów przyjmuje się właśnie zakres 12–15 mm jako standard, bo zapewnia on czytelne warunki kontaktu i dobre odwzorowanie przyszłych guzków zębów bocznych. Za niskie stożki nie dałyby tak wyraźnych ślizgów i kontaktów, za wysokie byłyby mało praktyczne i trudne do obróbki. Ten przedział to po prostu rozsądny kompromis między ergonomią pracy a czytelnością warunków zwarciowych.
W pytaniu o wysokość stożków w krążku ćwicznym Friela łatwo jest pomylić wartości, bo wszystkie podane zakresy milimetrowe wyglądają na pierwszy rzut oka dość wiarygodnie. Trzeba jednak pamiętać, do czego w ogóle ten krążek służy. Jest to model szkoleniowy wykorzystywany w protetyce, głównie przy nauce ustawiania zębów w protezach całkowitych i przy analizie warunków zwarciowych. Stożki mają symulować przyszłe guzki zębów trzonowych i przedtrzonowych oraz sposób prowadzenia żuchwy. Jeżeli przyjmiemy wysokość rzędu 3–5 mm, to stożki będą zbyt niskie, bardziej przypominające spłaszczone guzki zużytego uzębienia. Takie elementy nie dadzą wyraźnych prowadzeń w ruchach ekscentrycznych, trudniej będzie zaobserwować ślizg i punkty kontaktu. To po prostu za mały wymiar jak na narzędzie dydaktyczne, które ma wyraźnie pokazać topografię okluzji. Zakres 6–8 mm wydaje się na pozór bardziej realistyczny, bo zbliża się do wysokości guzków koron zębów bocznych po wyrznięciu, ale wciąż jest to wysokość niewystarczająca do komfortowego, wielokrotnego szlifowania, korekt i symulacji różnych wariantów ustawienia. W praktyce szkoleniowej stożki są wielokrotnie korygowane, a przy 6–8 mm bardzo szybko zabrakłoby materiału, żeby pokazać różnice w przebiegu prowadzenia. Z kolei 9–11 mm to już wartość „na granicy”, przez co wiele osób intuicyjnie ją wybiera. Jednak w standardowych opisach metody Friela podkreśla się właśnie potrzebę wyraźnie zaznaczonej wysokości, która pozwala na jednoznaczną ocenę kontaktów w artykulatorze oraz swobodne modelowanie. Dlatego przyjęto 12–15 mm jako zakres optymalny – niższe wysokości po prostu ograniczają funkcjonalność krążka, dają mniej czytelną analizę zgryzu i nie spełniają w pełni założeń dydaktycznych tej techniki. Typowym błędem jest myślenie: „guzki w ustach są niższe, więc stożki też muszą być podobne”, a tu chodzi o model ćwiczebny, nie wierne odwzorowanie anatomiczne.