Prawidłowa odpowiedź to metoda bioczynnościowa, bo właśnie w tej koncepcji ustawiania zębów przednich w protezach całkowitych bardzo świadomie wykorzystuje się anatomiczne punkty orientacyjne na podłożu protetycznym: fałdy podniebienne i brodawkę przysieczną. Te struktury śluzówkowo–kostne są dość stabilne, dobrze widoczne na modelu gipsowym i dzięki temu stanowią praktyczny, powtarzalny „drogowskaz” do wyznaczenia położenia siekaczy górnych, głównie pod kątem przebiegu łuku zębowego i płaszczyzny estetycznej. W metodzie bioczynnościowej, zgodnie z jej nazwą, chodzi o jak najlepsze odtworzenie warunków funkcjonalnych: toru żucia, prowadzenia siecznego, kontaktów w odcinku przednim i bocznym, a nie tylko suchej teorii z książki. Dlatego tak mocno zwraca się uwagę na to, gdzie anatomicznie przebiega dawne uzębienie pacjenta – a brodawka przysieczna i układ fałd podniebiennych są jednym z najpewniejszych wskaźników dawnego położenia siekaczy. W praktyce technik, pracując nad modelem, często prowadzi długopis albo ołówek wzdłuż fałd podniebiennych, zaznacza pozycję brodawki przysiecznej i na tej podstawie ustala przebieg łuku zębowego oraz wychylenie zębów przednich. Moim zdaniem to jedna z bardziej „życiowych” metod, bo dobrze łączy anatomię z funkcją – jeśli trzymasz się tych punktów orientacyjnych, zwykle łatwiej uzyskać naturalny uśmiech, prawidłową artykulację głosek przedniojęzykowo–dziąsłowych i stabilniejsze prowadzenie sieczne w ruchach ekscentrycznych żuchwy. W dobrych pracowniach protetycznych to jest standardowa procedura przy ustawianiu zębów w protezach całkowitych, szczególnie gdy brakuje dokładnej dokumentacji fotograficznej pacjenta sprzed utraty zębów.
W tym pytaniu haczyk polega głównie na rozróżnieniu nazw metod ustawiania zębów i zrozumieniu, które z nich rzeczywiście korzystają z punktów orientacyjnych takich jak fałdy podniebienne i brodawka przysieczna. Łatwo się zasugerować samą nazwą miasta czy bardziej „naukowo” brzmiącym określeniem, ale w protetyce pełnej liczy się przede wszystkim treść metody, a nie etykietka. Metoda sferyczna odnosi się do koncepcji okluzji na kuli (krzywa Spee, krzywa Wilsona, tzw. teoria Monsona) i dotyczy głównie ustawiania zębów bocznych w odniesieniu do wyimaginowanej powierzchni sferycznej. Tam kluczowe są relacje przestrzenne, promień kuli, ustawienie zębów na łuku, a nie konkretne anatomiczne punkty jak brodawka przysieczna. Dlatego łączenie metody sferycznej z fałdami podniebiennymi jest po prostu pomieszaniem dwóch różnych porządków – okluzji teoretycznej i lokalnych punktów orientacyjnych na modelu. Metody określane jako poznańska czy wrocławska to głównie nazwy szkół lub modyfikacji technologicznych związanych z daną uczelnią lub ośrodkiem, a nie klasyczne, powszechnie przyjęte systemy oparte na konkretnych strukturach anatomicznych podniebienia twardego. Z mojego doświadczenia uczniowie często myślą, że skoro jakaś metoda ma „miastową” nazwę, to musi mieć też swój własny zestaw punktów orientacyjnych, ale w literaturze standardowej to metoda bioczynnościowa jest kojarzona z wykorzystaniem brodawki przysiecznej i fałd podniebiennych przy ustawianiu zębów przednich. Typowym błędem myślowym jest też skupianie się wyłącznie na zgryzie statycznym i pomijanie funkcji – a właśnie metody bioczynnościowe wychodzą od funkcji narządu żucia, toru ruchu żuchwy i naturalnego prowadzenia siecznego, więc siłą rzeczy opierają się na stabilnych strukturach anatomicznych. Jeśli utożsamia się np. metodę sferyczną z każdą „nowoczesną” metodą ustawiania zębów, to łatwo przypisać jej coś, co w rzeczywistości należy do innej koncepcji. Dlatego warto kojarzyć: fałdy podniebienne + brodawka przysieczna = metoda bioczynnościowa w protezach całkowitych, a nie szkolne nazwy regionalne czy koncepcje oparte na geometrii kuli.