W tym etapie technologii protezy szkieletowej kluczowe jest użycie właściwej masy osłaniającej, bo to ona tworzy formę odlewniczą wokół woskowego modelu szkieletu. Masa osłaniająca (masa osłaniająco-odlewnicza) jest specjalnie zaprojektowana do odlewnictwa stopów metali stosowanych w protetyce, takich jak stopy chromowo-kobaltowe czy chromowo-niklowe. Ma odpowiednią ognioodporność, wytrzymałość na wysoką temperaturę i kontrolowaną rozszerzalność termiczną, tak żeby skompensować skurcz odlewniczy metalu. Dzięki temu odlew protezy szkieletowej pasuje później możliwie precyzyjnie do modelu i do jamy ustnej pacjenta. W praktyce najczęściej używa się mas osłaniających na spoiwie gipsowym lub fosforanowym, przeznaczonych konkretnie do techniki odlewania protez szkieletowych, koron i mostów. Producent zawsze podaje w instrukcji zalecane proporcje wody lub płynu specjalnego, sposób mieszania i czas wiązania – trzymanie się tych parametrów to podstawa, bo wpływa na dokładność szkieletu i stabilność klamer. Masa osłaniająca musi też dobrze odwzorowywać detale woskowego wzoru: siatki, podpory, klamry, ciernie. Gdyby użyć innego materiału, np. zwykłego gipsu, forma uległaby zniszczeniu przy nagrzewaniu do wypalenia wosku i wygrzewania przed odlewem. Moim zdaniem to jedno z tych miejsc w technologii, gdzie oszczędzanie na materiale albo kombinowanie kończy się potem poprawkami, szlifowaniem i gorszym dopasowaniem u pacjenta. W pracowniach, które dobrze trzymają standardy, masa osłaniająca jest traktowana tak samo poważnie jak sam stop metalu, bo to ona decyduje o jakości całego odlewu.
Wiele osób intuicyjnie sięga myślą po gips, bo gips kojarzy się z modelami, puszkowaniem i w ogóle z większością prac w laboratorium protetycznym. Jednak w odlewnictwie protez szkieletowych sytuacja jest zupełnie inna. Gips klasy II to miękki gips modelowy, stosowany głównie do modeli wstępnych, łyżek indywidualnych czy prostych prac pomocniczych. Ma niską wytrzymałość, dużą porowatość i kompletnie nie nadaje się do pracy w wysokich temperaturach, jakie występują przy wypalaniu wosku i rozgrzewaniu tygla przed odlewem. Taki materiał po prostu by się rozpadł, popękał, a dokładność odlewu byłaby żadna. Gips klasy IV jest już dużo twardszy i bardzo dokładny, dlatego wykorzystuje się go do modeli roboczych pod korony, mosty i protezy, szczególnie tam, gdzie wymagana jest precyzja wymiarowa. To jednak nadal gips modelowy, a nie masa inwestycyjna. Nie ma parametrów ognioodpornych i kontrolowanej rozszerzalności termicznej dopasowanej do skurczu stopów metali. Próba użycia gipsu IV zamiast masy osłaniającej kończy się zwykle pęknięciami formy, zniekształceniem konstrukcji, a nawet porowatością odlewu. Pojawia się też czasem pomysł użycia masy silikonowej, bo silikon bardzo dobrze odwzorowuje szczegóły i jest elastyczny. Tyle że silikon jest masą wyciskową lub formierską na zimno, zupełnie nieprzystosowaną do kontaktu z metalem w temperaturach kilkuset stopni. W piecu silikon by się spalił, zdegradował, a forma przestałaby istnieć zanim w ogóle doszłoby do odlewu. Typowy błąd myślowy polega na przenoszeniu skojarzeń z etapów modelowych na odlewnictwo: skoro coś dobrze odwzorowuje kształt, to może nada się też do odlewu metalu. W odlewnictwie protez szkieletowych kluczowa jest jednak nie tylko dokładność odwzorowania, ale też odporność na temperaturę i odpowiednia rozszerzalność. Dlatego stosuje się wyspecjalizowane masy osłaniające, a nie zwykłe gipsy czy silikony, nawet jeśli w innych etapach pracy protetycznej świetnie się sprawdzają.