W protezach wykonanych z acetalu zęby łączy się z płytą wyłącznie w sposób mechaniczny i to jest tutaj klucz. Acetal (POM) jest tworzywem termoplastycznym, które praktycznie nie wiąże się chemicznie ani z akrylem, ani samo ze sobą w taki sposób, jak klasyczne płyty z PMMA. Z mojego doświadczenia wynika, że jak ktoś próbuje myśleć o acetalu jak o „innym rodzaju akrylu”, to od razu zaczynają się problemy z retencją zębów. Dlatego zęby w takich protezach muszą mieć odpowiednio zaprojektowane elementy retencyjne: podcienie, otwory, rowki, pin-y retencyjne, specjalne wgłębienia w zębach lub w samej płycie. Przy obróbce laboratoryjnej bardzo ważne jest dokładne przygotowanie powierzchni zębów – frezowanie retencji, niekiedy stosowanie zębów dedykowanych do protez acetalowych, które mają już fabrycznie przewidziane miejsca pod mechaniczne zakotwiczenie. Wtrysk acetalu pod wysokim ciśnieniem powoduje, że materiał dokładnie „opływa” te retencyjne kształty i po wystudzeniu mechanicznie je blokuje. Nie ma tu mowy o wiązaniu termiczno-chemicznym jak przy polimeryzacji akrylu z zębem akrylowym. Dobrą praktyką jest też kontrola grubości płyty wokół szyjek zębów – za cienka płyta to większe ryzyko złamania lub poluzowania zęba. Warto pamiętać, że wszelkie późniejsze naprawy, doklejanie zębów, podścielenia w protezach acetalowych też opierają się głównie na retencji mechanicznej, bo chemicznie tego materiału praktycznie nie „złapiemy”.
W przypadku protez z acetalu bardzo łatwo pomylić mechanizmy łączenia zębów z tym, co znamy z klasycznych protez akrylowych. W wielu głowach automatycznie pojawia się skojarzenie: tworzywo sztuczne, wysoka temperatura, to pewnie połączenie termiczne albo termiczno-chemiczne. I to jest właśnie typowy błąd myślowy. Acetal jest materiałem termoplastycznym, który podczas obróbki uplastyczniamy i wtryskujemy do formy, ale samo uplastycznienie nie powoduje powstania trwałego połączenia chemicznego z zębami. Podgrzewanie nie sprawia, że acetal „wrasta” chemicznie w materiał zęba, więc mówienie o połączeniu termicznym jest skrótem myślowym, który w praktyce prowadzi do złych założeń technologicznych. Podobnie wygląda sprawa z połączeniem termiczno-chemicznym. W akrylu mamy do czynienia z polimeryzacją reszt monomeru, dyfuzją cząsteczek między zębem akrylowym a płytą i powstaje realne zespolenie chemiczne. Acetal tak nie działa, dlatego nie można zakładać, że odpowiednie podgrzanie czy zastosowanie jakichś standardowych płynów wiążących zapewni spójność jak przy PMMA. Koncepcja połączenia mechaniczno-chemicznego też kusi, bo brzmi jak „złoty środek”: trochę retencji, trochę chemii i będzie trzymać. Niestety acetal ma bardzo ograniczoną podatność na obróbkę chemiczną, jego powierzchnia jest mało reaktywna, a klasyczne systemy adhezyjne praktycznie się do niego nie przyczepiają. Dlatego poleganie na rzekomym komponencie chemicznym jest po prostu niebezpieczne z punktu widzenia trwałości protezy. W prawidłowej technologii przyjmuje się, że jedynym rzeczywistym i przewidywalnym sposobem utrzymania zębów w protezie acetalowej jest dobrze zaprojektowana retencja mechaniczna: podcienie, otwory, rowki, zaczepy. Jeśli ktoś zakłada połączenia termiczne lub chemiczne, zwykle kończy się to ruchomością zębów, ich wypadaniem przy żuciu lub problemami przy naprawach, bo baza nie zapewnia stabilnego zakotwiczenia. Zrozumienie, że acetal nie wiąże się chemicznie jak akryl, jest podstawą poprawnej technologii tych protez.