W tej sytuacji chodzi o bardzo wrażliwy temat: patologiczne starcie zębów połączone z problemem w stawie skroniowo‑żuchwowym i do tego podniesienie zwarcia o więcej niż 2 mm. Przy takim przypadku leczenie jednoetapowe byłoby zwyczajnie zbyt ryzykowne. Dlatego prawidłowe jest postępowanie wieloetapowe z użyciem szyny zgryzowej, protez czasowych i dopiero na końcu uzupełnień docelowych. Szyna zgryzowa (najczęściej relaksacyjna lub stabilizacyjna) pozwala najpierw „uspokoić” staw, mięśnie żucia i układ nerwowo‑mięśniowy. Dzięki niej można w kontrolowany sposób testować nowe, wyższe położenie żuchwy, obserwować objawy bólowe, trzaski, ograniczenie ruchów. Dopiero gdy pacjent adaptuje się do nowej wysokości zwarcia na szynie, wchodzi się w etap tymczasowych uzupełnień – protez czasowych lub koron tymczasowych. One z kolei pozwalają sprawdzić funkcję żucia, estetykę, fonetykę w warunkach bardziej zbliżonych do finalnej pracy. Z mojego doświadczenia to właśnie na tym etapie wychodzą wszystkie „smaczki”: czy pacjent dobrze gryzie, czy nie przeciąża się jednostronnie, czy nie pojawiają się nowe dolegliwości w stawie skroniowo‑żuchwowym. Dopiero po okresie obserwacji i ewentualnych korektach zwarcia, prowadzeń i kontaktów okluzyjnych wykonuje się uzupełnienia docelowe – stałe korony, mosty lub protezy w podniesionym zwarciu. Takie postępowanie jest zgodne z zasadami nowoczesnej protetyki i okluzji: najpierw diagnostyka i stabilizacja stawu, potem etapowe podnoszenie zwarcia, a dopiero na końcu praca docelowa. W praktyce klinicznej to standard przy dużych rekonstrukcjach zwarcia powyżej 2 mm, szczególnie gdy staw jest już objawowy.
W przypadku patologicznego starcia zębów powikłanego schorzeniem stawu skroniowo‑żuchwowego najczęstszy błąd myślowy polega na chęci „szybkiego naprawienia zębów”, bez dania czasu stawowi i mięśniom na adaptację. Leczenie jednoetapowe, czy to za pomocą protezy ruchomej z od razu podniesionym zwarciem, czy od razu wykonywanych uzupełnień stałych, wydaje się kuszące, bo jest prostsze organizacyjnie i szybsze. Problem w tym, że przy podniesieniu zwarcia powyżej 2 mm zmieniamy istotnie warunki pracy stawu skroniowo‑żuchwowego, położenie głowy żuchwy w dole stawowym i napięcie mięśni żucia. Jeżeli zrobimy to „z dnia na dzień”, bez etapu diagnostycznego na szynie zgryzowej, bardzo łatwo doprowadzić do nasilenia dolegliwości bólowych, blokad, trzasków lub nawet do nowych kompensacji mięśniowych. Proteza ruchoma z podniesionym zwarciem nie zastąpi szyny diagnostycznej, bo jej głównym celem jest uzupełnienie braków zębowych, a nie precyzyjna kontrola położenia żuchwy i odciążenie stawu. Z kolei wykonanie od razu uzupełnień stałych w nowym, wyższym zwarciu zamyka drogę do łatwych korekt – każda większa zmiana wymagałaby szlifowania lub wręcz wykonania pracy od nowa. To jest klasyczny przykład zbyt agresywnej rekonstrukcji okluzji. Nawet samo podejście wieloetapowe, ale bez etapu szynoterapii, jest niepełne. Protezy czasowe pozwalają sprawdzić funkcję i estetykę, ale nie rozwiązują problemu czynnościowego stawu skroniowo‑żuchwowego. U pacjenta z już istniejącą dysfunkcją stawu trzeba najpierw ustabilizować układ nerwowo‑mięśniowy, a dopiero potem wprowadzać nowe zwarcie w uzupełnieniach tymczasowych i docelowych. Dobra praktyka protetyczna mówi wprost: im większa zmiana wysokości zwarcia i im bardziej „chory” staw, tym bardziej konieczne jest leczenie wieloetapowe z obowiązkowym etapem szyn zgryzowych, a nie skracanie procedury do jednego kroku.