Płytka Nance’a to klasyczne, stałe urządzenie ortodontyczne zakotwiczone na pierwszych trzonowcach górnych, którego głównym, podstawowym zadaniem jest stabilizacja położenia zębów szóstych w łuku górnym. Łączy ona pierścienie na szóstkach łukiem podniebiennym, który kończy się akrylową płytką opartą na sklepieniu podniebienia twardego w okolicy szwu podniebiennego. Dzięki temu uzyskujemy tzw. zakotwienie podniebienne – siły ortodontyczne, które chcą przesunąć szóstki do przodu, są „przechwytywane” przez dużą, stosunkowo sztywną powierzchnię akrylu opartą na kości podniebienia. W praktyce klinicznej płytkę Nance’a stosuje się np. po przedwczesnej utracie zębów mlecznych, żeby utrzymać pozycję pierwszych trzonowców do czasu wyrznięcia zębów przedtrzonowych, albo przy leczeniu stłoczeń, kiedy chcemy przesuwać zęby przednie lub przedtrzonowce, ale nie chcemy, żeby szóstki „uciekały” do przodu. W dobrze prowadzonym leczeniu ortodontycznym płytka Nance’a nie służy do aktywnego cofania, rotacji czy wysuwania zębów trzonowych – jej konstrukcja jest raczej bierna, oporowa. Oczywiście, w bardziej rozbudowanych aparatach można do niej dołączać elementy czynne, ale podstawowa, klasyczna funkcja pozostaje taka sama: stabilizacja i utrzymanie pozycji szóstek zgodnie z zasadami nowoczesnej ortodoncji i zachowania zakotwienia.
Płytka Nance’a wielu osobom kojarzy się z aparatem, który coś „robi” z szóstkami: cofa je, przesuwa do przodu albo rotuje. To jest właśnie typowy błąd myślenia – mylenie elementu zakotwienia z elementem czynnym. Konstrukcyjnie płytka Nance’a składa się z pierścieni na pierwszych trzonowcach górnych, połączonych łukiem podniebiennym z akrylową płytką opartą na podniebieniu twardym. Taki układ ma przede wszystkim zwiększyć powierzchnię podparcia i przenieść siły na kość podniebienia, a nie generować ruch zęba. Rotacja zębów szóstych wymaga precyzyjnie zaprojektowanych elementów aktywnych, takich jak odpowiednio dogięte łuki, sprężyny czy segmentowe odcinki drutu, które wytwarzają moment obrotowy wokół długiej osi zęba. Sama płytka Nance’a, jako bierny element oparty na podniebieniu, nie zapewnia takiego kontrolowanego momentu rotacyjnego. Podobnie z cofaniem zębów szóstych: retrakcja trzonowców to skomplikowany ruch wymagający silnego zakotwienia gdzie indziej (np. miniimplanty, inne zęby, łuk podniebienny) i odpowiednich sił ciągnących. Płytka Nance’a jest w tym układzie zwykle częścią zakotwienia, a nie „silnikiem”, który cofa ząb. Jeśli ktoś myśli, że sama ona „cofa” szóstki, to odwraca role: element bierny traktuje jak aktywny. Przesuwanie szóstek do przodu to jeszcze inna sytuacja – w standardowych planach leczenia raczej chroni się pozycję pierwszych trzonowców przed ich mezjalizacją, bo wcześniejsze przesunięcie do przodu prowadzi często do utraty miejsca dla zębów przedtrzonowych. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre rozumienie pojęcia zakotwienia to podstawa w ortodoncji: płytka Nance’a ma utrzymać, stabilizować pozycję szóstek w łuku, żeby inne zęby mogły być bezpiecznie przesuwane. Nie jest to więc narzędzie do aktywnego przestawiania tych trzonowców, tylko do kontrolowania, żeby one właśnie nie zmieniały swojego położenia pod wpływem innych sił korekcyjnych.