Epitezy nosa i ucha wykonuje się standardowo z silikonu elastomerowego, bo ten materiał najlepiej łączy kilka kluczowych cech: jest elastyczny, biozgodny, stabilny kolorystycznie i daje się bardzo dobrze charakteryzować. Silikon można barwić w masie oraz powierzchniowo, dzięki czemu technik jest w stanie odtworzyć odcień skóry pacjenta, przejścia tonalne, pieprzyki, naczynka, nawet lekkie przebarwienia. To właśnie dlatego w pracowniach protetyki twarzowo‑szczękowej silikon elastomerowy to taki podstawowy „złoty standard”. W praktyce, przy epitezach nosa czy małżowiny usznej, liczy się też sprężystość – silikon nie pęka przy codziennym zakładaniu i zdejmowaniu, dobrze znosi ruchy mimiczne, a jednocześnie zachowuje kształt przez dłuższy czas. Ważna jest także możliwość łączenia epitezy z różnymi systemami retencji: magnesami, zatrzaskami, elementami implantologicznymi lub klejami adhezyjnymi do skóry. Silikonowe epitezy są stosunkowo lekkie, co poprawia komfort użytkowania i zmniejsza obciążenie tkanek podłoża. Z mojego doświadczenia warto też pamiętać, że silikon daje technikowi sporą „wolność artystyczną” – można modelować bardzo cienkie brzegi, które wtapiają się optycznie w skórę, co ma ogromne znaczenie estetyczne i psychologiczne dla pacjenta. W nowoczesnych protokołach często łączy się skanowanie 3D twarzy z cyfrowym projektowaniem epitezy, ale materiał końcowy i tak najczęściej pozostaje ten sam: wysokiej jakości silikon medyczny typu elastomerowego, zgodny z normami biokompatybilności i odporny na działanie środków do codziennej higieny.
W tym zadaniu łatwo się „nabrać” na skojarzenia z innymi uzupełnieniami protetycznymi, dlatego warto sobie raz a dobrze uporządkować, do czego służą poszczególne materiały. Tworzywa nylonowe kojarzą się wielu osobom z elastycznymi protezami częściowymi. Faktycznie, nylon jest elastyczny i przyjemny w dotyku, ale ma spore ograniczenia kolorystyczne i optyczne – nie da się nim realistycznie odtworzyć faktury i półprzezroczystości skóry twarzy. Dodatkowo nylon jest trudniejszy w precyzyjnej charakteryzacji powierzchni, a przy epitezach nosa czy ucha detale estetyczne są absolutnie kluczowe. Podobnie wygląda sytuacja z tworzywem acetalowym. Acetal świetnie sprawdza się w klamrach protez szkieletowych, w elementach konstrukcyjnych, gdzie wymagana jest sztywność, sprężystość i odporność na złamania. Jednak w epitezach twarzy ta sztywność jest wadą – element powinien współgrać z tkankami miękkimi i mimiką, a twardy acetal będzie odstawał, odznaczał się na skórze i zwyczajnie wyglądał sztucznie. Kompozyt mikrohybrydowy z kolei to materiał typowo stomatologiczny, używany do wypełnień, licówek, koron tymczasowych itp. Jest bardzo dobry do odtwarzania tkanek zęba, ale do większych, cienkościennych struktur, jak małżowina uszna czy nos, jest po prostu zbyt kruchy, ciężki i mało elastyczny. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś wybiera materiał, który „dobrze znamy z gabinetu” i przenosi go na zupełnie inną dziedzinę – protetykę twarzowo‑szczękową. Tymczasem tu wymagania są inne: priorytetem jest naturalny wygląd skóry, miękka elastyczność, lekkość i możliwość bardzo precyzyjnej charakteryzacji. Te kryteria w praktyce spełnia silikon elastomerowy, a nie nylon, acetal czy kompozyt. Dlatego odpowiedzi oparte na tych tworzywach, choć brzmią znajomo, nie pasują do standardów wykonawstwa epitez nosa i ucha.