Prawidłowo wskazano klamry protetyczne jako element, który w protezie dziecięcej może hamować rozrost szczęki. U dzieci kości szczęk są cały czas w fazie intensywnego wzrostu, a każdy sztywny, obejmujący zęby i części wyrostka zębodołowego element może działać jak rodzaj „obręczy”. Klamra protetyczna w klasycznym rozumieniu (z protez częściowych akrylowych czy szkieletowych u dorosłych) ma dość dużą powierzchnię styku z zębem i przyzębiem, często obejmuje ząb od strony przedsionkowej i językowej, a jej ramię oporowe i utrzymujące może przenosić siły na ząb i pośrednio na kość wyrostka. U dziecka taki przewlekły, punktowy ucisk albo unieruchomienie pewnych obszarów może zaburzać fizjologiczny modelujący wzrost szczęki, szczególnie w odcinku bocznym. Dlatego w dobrej praktyce pediatrycznej protetyki unika się klasycznych klamer protetycznych, a jeśli już, to stosuje się je bardzo ostrożnie, minimalizując zasięg i grubość, a częściej wybiera się inne, bardziej elastyczne metody utrzymania, np. elementy ortodontyczne zaprojektowane stricte pod kątem rosnącego pacjenta. Moim zdaniem kluczowe jest tu myślenie: to nie jest „mały dorosły”, tylko zupełnie inna biomechanika. W standardach nowoczesnej protetyki dziecięcej podkreśla się, że każde rozwiązanie nie może blokować wzrostu łuku zębowego i szwu podniebiennego, a klamry typowo protetyczne właśnie niosą ze sobą takie ryzyko. W praktyce technik dentystyczny powinien zawsze analizować model, wiek pacjenta i planowany czas użytkowania protezy i przy dzieciach z założenia ograniczać sztywne klamry protetyczne do absolutnego minimum.
W protezach dziecięcych bardzo łatwo przenieść nawyki z protetyki dorosłych, co prowadzi do myślenia, że każdy element retencyjny będzie zachowywał się podobnie jak w uzębieniu stałym w pełni ukształtowanym. Tymczasem u pacjentów rosnących głównym priorytetem jest nie tylko retencja, ale ochrona swobodnego rozwoju szczęk. Śruby ekspansyjne w aparatach i protezach stosowanych u dzieci są zaprojektowane właśnie po to, żeby umożliwiać, a nawet stymulować poszerzanie szczęki, a nie je hamować. Oczywiście przy złym użyciu można zrobić krzywdę, ale ich zasadnicza funkcja to kontrolowane rozszerzanie łuku zębowego i podniebienia, a nie blokowanie wzrostu. Podobnie sprężyny są elementami czynnymi w aparatach ortodontycznych i ortopedycznych – działają siłami elastycznymi, często w kierunku korzystnym dla rozwoju łuku, przesuwają zęby, korygują ich ustawienie, ale nie stanowią sztywnej, obejmującej kość bariery wzrostowej. Klamry ortodontyczne, takie jak Adamsa, kulkowe, Arrow czy inne wersje druciane, są z kolei projektowane z myślą o dzieciach: są cienkie, elastyczne, oparte głównie na koronach zębów, a nie na rozległym kontakcie z wyrostkiem zębodołowym. Ich zadaniem jest zapewnienie utrzymania aparatu przy jak najmniejszej ingerencji w fizjologię wzrostu. Typowym błędem jest wrzucanie do jednego worka „wszystkich klamer” i zakładanie, że skoro coś trzyma protezę, to musi hamować rozwój szczęki. Różnica pomiędzy klasyczną klamrą protetyczną a klamrą ortodontyczną polega nie tylko na kształcie, ale też na sztywności, polu kontaktu z tkankami i przeznaczeniu klinicznym. W protetyce dziecięcej trzeba więc bardzo świadomie wybierać elementy utrzymujące: unikać masywnych, sztywnych klamer protetycznych, a preferować rozwiązania ortodontyczne i elastyczne, które respektują aktywny wzrost kości i łuków zębowych.