To właśnie rodzaj gruntu ma kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o ustalenie grubości warstwy podczas budowy nasypu metodą warstwową. Każdy grunt charakteryzuje się inną podatnością na zagęszczanie, inną przepuszczalnością, a także różnym kątem tarcia wewnętrznego. W praktyce, na przykład, piaski zagęszcza się zwykle cienkimi warstwami, bo zbyt gruba warstwa mogłaby pozostać rozluźniona w głębi i nie uzyskamy wymaganej nośności. Glina czy iły, z kolei, układa się jeszcze cieńszymi warstwami, bo one dużo słabiej przewodzą wodę i są bardziej wrażliwe na nadmiar wilgoci. Standardy branżowe, na przykład PN-S-02205 czy wytyczne GDDKiA, jasno wskazują, że grubość warstwy dobiera się w zależności od rodzaju gruntu i efektywności sprzętu zagęszczającego. Osobiście uważam, że to jest jedna z najważniejszych rzeczy, których uczą na budowie – czasem to właśnie od tego, czy dobrze dobierzemy grubość warstwy do rodzaju gruntu, zależy wytrzymałość całego nasypu. Przykład z życia: na torfie nie osiągniesz zagęszczenia, choćbyś sypał cienką warstwę, a dla żwirów sprzęt wibrujący robi robotę nawet przy większych miąższościach. Warto o tym pamiętać, bo nie każdy operator czy inżynier zwraca na to uwagę, a potem wychodzi, że podbudowa nie trzyma parametrów.
W praktyce budowlanej często można spotkać się z przekonaniem, że długość albo wysokość nasypu, czy nawet warunki atmosferyczne, mają wpływ na grubość układanej warstwy gruntu. Takie podejście bywa mylące. Długość nasypu, nawet jeśli jest spora, nie zmienia zasadniczo technologii zagęszczania – to bardziej plan logistyczny czy harmonogram robót, a nie kwestia techniczna dotycząca parametrów pojedynczej warstwy. Wysokość nasypu natomiast wyznacza ilość robót ziemnych, ale każda warstwa, niezależnie od tego, czy budujemy mały wałek czy potężny nasyp kolejowy, musi być układana i zagęszczana zgodnie z właściwościami konkretnego gruntu. Gdybyśmy próbowali zagęszczać grubość warstw tylko na podstawie wysokości całości, to te dolne warstwy mogłyby się nigdy odpowiednio nie zagęścić albo nawet ulec osiadaniu pod ciężarem kolejnych. Wilgotność powietrza również nie ma decydującego znaczenia – owszem, przy ekstremalnych warunkach pogodowych trzeba uważać, ale to wilgotność samego gruntu jest kluczowa dla efektywnego zagęszczenia. Częsty błąd to mylenie czynników środowiskowych z właściwościami materiału – a przecież nawet świetna pogoda nie poprawi parametrów gruntu, który sam w sobie jest trudny do zagęszczenia. Podsumowując, to właśnie rodzaj gruntu, w połączeniu ze sprzętem i technologią, decyduje o tym, jaką warstwę można skutecznie zagęścić. Z mojego doświadczenia wynika, że nieuwzględnienie tej zasady prowadzi do poważnych usterek i kosztownych poprawek.