Założenie marek kontrolnych na rysy to zdecydowanie najrozsądniejsze i najbardziej profesjonalne podejście w sytuacji, gdy na przedniej ścianie przyczółka mostowego zauważy się rysy w trakcie obchodu. To jest jedna z podstawowych metod monitorowania rozwoju uszkodzeń w konstrukcjach żelbetowych czy murowanych. Marki kontrolne, często wykonane z gipsu lub specjalnych taśm oraz z dokładną datą założenia, pozwalają na systematyczne śledzenie, czy rysa się powiększa, czy pozostaje stabilna. Moim zdaniem, bez takiej obserwacji praktycznie niemożliwe jest rzetelne ocenienie zagrożenia dla bezpieczeństwa użytkowników mostu. Branżowe standardy, np. wytyczne GDDKiA czy literatura mostowa, zawsze podkreślają konieczność najpierw oceny i obserwacji, zanim podejmie się bardziej drastyczne kroki jak ograniczenie ruchu czy naprawy. W praktyce często okazuje się, że wiele rys to naturalny efekt pracy konstrukcji, wynikający choćby z temperatur, obciążeń czy osiadania, i same z siebie nie muszą być groźne. Dopiero analiza rozwoju rys na podstawie odczytów z marek daje inżynierowi dane, na podstawie których można podjąć decyzję, czy i jak interweniować. Takie podejście jest zgodne z zasadą racjonalnego gospodarowania zasobami, gdzie najpierw się obserwuje, a potem działa, jeśli jest taka potrzeba. Z mojego punktu widzenia, to podejście daje poczucie panowania nad sytuacją i pozwala uniknąć niepotrzebnych kosztów czy zamieszania.
Wielu osobom może się wydawać, że skoro pojawiły się rysy na konstrukcji mostowej, to należy od razu działać zdecydowanie – zatrzeć rysy zaprawą albo nawet natychmiast wstrzymać lub ograniczyć ruch na moście. To takie naturalne myślenie, bo przecież most to obiekt strategiczny i potencjalnie niebezpieczny w awarii. Jednak w praktyce takie działania nie zawsze mają sens i często są po prostu nieuzasadnione technicznie. Zatrzymanie lub ograniczenie ruchu bez pogłębionej analizy to poważna decyzja, którą podejmuje się dopiero po dokładnym rozpoznaniu skali i charakteru uszkodzeń. Takie reakcje są zarezerwowane dla sytuacji naprawdę awaryjnych, np. gdy rysa gwałtownie się powiększa, powodując widoczne przemieszczenia czy deformacje konstrukcji. Co do zacierania rys zaprawą – to bardzo częsty błąd popełniany zwłaszcza na starszych obiektach. Zacierając rysę, tracimy możliwość obserwowania jej rozwoju, a problem zostaje tylko zamaskowany, nie rozwiązany. Tak naprawdę może dojść do sytuacji, gdzie ukryta rysa będzie się powiększać, a my nie będziemy tego widzieć. W branży mostowej obowiązuje zasada, że najpierw należy rysę dokładnie zidentyfikować, opisać i założyć na nią markę kontrolną, by mieć pełną wiedzę o tym, co się dzieje z konstrukcją. Błędem jest też myślenie, że każda rysa to automatycznie powód do ograniczania użytkowania mostu. Większość rys to tzw. rysy niekonstrukcyjne, wynikające z normalnej pracy obiektu – np. skurcz betonu czy niewielkie zmiany temperatury. Moim zdaniem, podstawowy błąd w tym pytaniu tkwi w braku oceny rzeczywistego zagrożenia i pominięciu fazy monitoringu. Bez solidnej analizy nie powinno się podejmować żadnych pochopnych decyzji naprawczych ani organizacyjnych.