Na koniec miesiąca pracownikom przedsiębiorstwa jest naliczana premia proporcjonalnie do przepracowanego przez nich czasu pracy. Oblicz wynagrodzenie brutto każdego z pracowników, jeżeli na premię pracodawca przeznaczył 600,00 zł.
| Imię i nazwisko | Czas pracy w godzinach | Stawka godzinowa |
|---|---|---|
| Jan Konarski | 168 | 15 zł/godz. |
| Marek Walczak | 84 | 14 zł/godz. |
W tym zadaniu kluczowe jest rozdzielenie premii według czasu pracy, a dopiero potem doliczenie jej do wynagrodzenia zasadniczego. Najpierw liczymy płacę podstawową: Jan Konarski przepracował 168 godzin przy stawce 15 zł/godz., więc 168 × 15 zł = 2 520,00 zł. Marek Walczak przepracował 84 godziny przy stawce 14 zł/godz., więc 84 × 14 zł = 1 176,00 zł. Następnie sumujemy czas pracy obu osób: 168 + 84 = 252 godziny. Premia 600,00 zł jest dzielona proporcjonalnie do godzin, czyli Jan ma udział 168/252, a Marek 84/252. To daje odpowiednio 400,00 zł premii dla Jana i 200,00 zł premii dla Marka. Wynagrodzenie brutto wynosi więc: Jan Konarski 2 520,00 zł + 400,00 zł = 2 920,00 zł, a Marek Walczak 1 176,00 zł + 200,00 zł = 1 376,00 zł. Moim zdaniem to bardzo praktyczny przykład z kadr i płac, bo podobnie rozlicza się premie regulaminowe, dodatki zespołowe albo fundusze motywacyjne. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze oddzielać wynagrodzenie zasadnicze od składników zmiennych, bo na liście płac każda część wynagrodzenia powinna mieć jasną podstawę naliczenia. W realnej firmie takie wyliczenie trzeba też później uwzględnić przy składkach ZUS i zaliczce na podatek, bo mówimy o kwocie brutto, nie netto do wypłaty.
W tym zadaniu łatwo pomylić dwa różne etapy naliczania wynagrodzenia: obliczenie płacy zasadniczej oraz podział premii. Samo przemnożenie godzin przez stawkę godzinową daje tylko wynagrodzenie podstawowe, czyli 2 520,00 zł dla Jana Konarskiego i 1 176,00 zł dla Marka Walczaka. To jeszcze nie jest pełne wynagrodzenie brutto, ponieważ pracodawca przeznaczył dodatkowo 600,00 zł na premię. Jeżeli ktoś zatrzyma się na tych kwotach, to pomija składnik zmienny wynagrodzenia, co w praktyce kadrowo-płacowej byłoby błędem na liście płac. Inny częsty błąd polega na tym, że premia jest doliczana po równo albo według nie tej podstawy, co trzeba. W treści jest wyraźnie napisane, że premia ma być proporcjonalna do przepracowanego czasu pracy, a nie do stawki godzinowej, stanowiska czy samej wysokości wynagrodzenia zasadniczego. Jan przepracował 168 godzin, a Marek 84 godziny, więc Jan pracował dwa razy dłużej. Dlatego powinien dostać dwa razy większą część premii: 400,00 zł, a Marek 200,00 zł. Kwoty typu 2 720,00 zł dla Jana i 1 376,00 zł dla Marka sugerują nierówny albo przypadkowy podział premii, bo wtedy Jan dostałby tylko 200,00 zł dodatku, a Marek 200,00 zł, mimo że ich czas pracy nie jest taki sam. Z kolei wynik 2 920,00 zł i 1 576,00 zł oznaczałby, że łącznie doliczono 800,00 zł premii, a pracodawca przeznaczył tylko 600,00 zł. To narusza podstawową kontrolę rachunkową: suma rozdzielonych składników musi zgadzać się z funduszem do podziału. Z mojego doświadczenia najlepiej zawsze sprawdzić na końcu, czy premie po dodaniu dają dokładnie 600,00 zł. Tutaj 400,00 zł + 200,00 zł = 600,00 zł, więc rozliczenie jest spójne i zgodne z zasadą proporcjonalności.