Która z umów jest regulowana przez przepisy Kodeksu pracy?
A. Umowa o dzieło.
B. Umowa agencyjna.
C. Umowa o pracę.
D. Umowa zlecenia.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2023 (arkusz A.65-SG-23.01).
Umowa o pracę jest właśnie tą umową, którą reguluje Kodeks pracy. To ważne rozróżnienie, bo w praktyce kadrowej od tego zależy całkiem dużo: sposób zatrudnienia, prawa pracownika, obowiązki pracodawcy, urlopy, czas pracy, wynagrodzenie, rozwiązanie umowy czy prowadzenie dokumentacji pracowniczej. Kodeks pracy opisuje m.in. stosunek pracy, czyli sytuację, w której pracownik wykonuje pracę osobiście, pod kierownictwem pracodawcy, w wyznaczonym miejscu i czasie, a pracodawca wypłaca za to wynagrodzenie. To wynika z art. 22 § 1 Kodeksu pracy. W praktyce oznacza to np., że pracodawca musi prowadzić akta osobowe, skierować pracownika na badania lekarskie, pilnować norm czasu pracy i udzielać urlopu wypoczynkowego. Moim zdaniem to jedna z podstawowych rzeczy w kadrach, bo pomylenie umowy o pracę z umową cywilnoprawną może później narobić sporo problemów przy kontroli PIP albo ZUS. Umowa agencyjna, umowa o dzieło i umowa zlecenia są zasadniczo regulowane przez Kodeks cywilny, więc mają inny charakter prawny.
W tym pytaniu łatwo wpaść w pułapkę, bo wszystkie podane nazwy dotyczą wykonywania jakiejś pracy albo usługi za wynagrodzeniem. Nie oznacza to jednak, że każda taka umowa podlega Kodeksowi pracy. Umowa agencyjna, umowa o dzieło i umowa zlecenia należą do umów cywilnoprawnych, czyli ich podstawowe zasady znajdują się w Kodeksie cywilnym. To jest inny reżim prawny niż stosunek pracy. Przy umowie zlecenia liczy się wykonywanie określonych czynności z należytą starannością, przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie konkretnego rezultatu, a umowa agencyjna dotyczy stałego pośredniczenia albo zawierania umów na rzecz dającego zlecenie. One mogą wiązać się z podatkiem, składkami ZUS czy rachunkiem do wypłaty, ale to jeszcze nie robi z nich umów pracowniczych. Typowy błąd myślowy polega na założeniu, że skoro ktoś regularnie pracuje i dostaje pieniądze, to automatycznie działa Kodeks pracy. W praktyce trzeba patrzeć na cechy stosunku pracy: podporządkowanie pracodawcy, osobiste wykonywanie obowiązków, określone miejsce i czas pracy oraz wynagrodzenie. Jeżeli te elementy faktycznie występują, to nawet nazwanie dokumentu zleceniem może być zakwestionowane, bo liczy się realny sposób wykonywania pracy. Z mojego doświadczenia to jest częsty temat w kadrach: sama nazwa umowy nie wystarcza, trzeba sprawdzić jej treść i warunki wykonywania obowiązków.