Mimo trwania stosunku pracy ubezpieczeniom społecznym (emerytalnemu i rentowemu) nie podlega pracownik przebywający przez cały miesiąc na urlopie
A. szkoleniowym z wypłacanym wynagrodzeniem szkoleniowym.
B. bezpłatnym bez żadnych świadczeń ze stosunku pracy.
C. wypoczynkowym z wypłacanym wynagrodzeniem urlopowym.
D. wychowawczym z wypłacanym zasiłkiem.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2014 (arkusz A.65-X-14.05).
Urlop bezpłatny bez żadnych świadczeń ze stosunku pracy jest tutaj właściwą odpowiedzią, bo w tym okresie pracownik nie osiąga przychodu pracowniczego i następuje przerwa w podleganiu ubezpieczeniom społecznym z tytułu stosunku pracy. Mówiąc prosto: umowa o pracę nadal formalnie trwa, ale na czas urlopu bezpłatnego pracownik nie wykonuje pracy, nie dostaje wynagrodzenia ani innych świadczeń stanowiących podstawę składek. W praktyce kadrowo-płacowej taki miesiąc wykazuje się jako przerwę w opłacaniu składek, np. w dokumentach rozliczeniowych ZUS stosuje się odpowiednie wykazanie przerwy, a nie nalicza się składek emerytalnych i rentowych od zera tak jak przy zwykłej liście płac. To ważne, bo częsty błąd polega na myśleniu, że skoro stosunek pracy nadal istnieje, to składki zawsze muszą iść. No właśnie nie zawsze. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które trzeba kojarzyć bardzo praktycznie: jest wynagrodzenie albo inny oskładkowany przychód ze stosunku pracy, to zwykle jest podstawa składek; nie ma świadczeń i jest cały miesiąc urlopu bezpłatnego, to mamy przerwę. Dobra praktyka w kadrach to dokładne sprawdzenie, czy w danym miesiącu nie wypłacono żadnych zaległych składników, premii, wyrównania albo ekwiwalentu, bo taka wypłata mogłaby zmienić rozliczenie.
W tym pytaniu łatwo pomylić sam fakt trwania umowy o pracę z faktycznym obowiązkiem naliczania składek za konkretny okres. Przy urlopie wypoczynkowym pracownik nadal korzysta z normalnych uprawnień pracowniczych i otrzymuje wynagrodzenie urlopowe. Takie wynagrodzenie jest przychodem ze stosunku pracy, więc co do zasady wchodzi do podstawy wymiaru składek emerytalnych i rentowych. Nie ma tu przerwy w ubezpieczeniach, bo pracownik po prostu odpoczywa, ale zachowuje prawo do zapłaty. W kadrach traktuje się to jak normalny element listy płac, tylko liczony według zasad wynagrodzenia urlopowego.
Podobnie trzeba uważać przy urlopie szkoleniowym. Jeżeli pracownik ma prawo do wynagrodzenia za czas takiego urlopu, to nadal występuje świadczenie ze stosunku pracy. A skoro jest wypłata pracownicza, to zasadniczo pojawia się też podstawa składek ZUS. Typowy błąd myślowy polega na tym, że słowo urlop kojarzy się z przerwą od wszystkiego. W płacach tak to nie działa, bo decyduje nie tylko nazwa nieobecności, ale też to, czy wypłacono oskładkowany przychód.
Urlop wychowawczy jest jeszcze bardziej podchwytliwy. Osoba przebywająca na takim urlopie nie jest zwykle oskładkowana tak jak pracownik z pensji, ale może podlegać ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym z odrębnego tytułu, finansowanym ze środków publicznych, jeżeli spełnia wymagane warunki i nie ma innego tytułu do ubezpieczeń. Dlatego nie należy automatycznie wrzucać go do tej samej szufladki co urlop bezpłatny. Z mojego doświadczenia wynika, że w testach najbezpieczniej patrzeć na sens ekonomiczny i rozliczeniowy: urlop bezpłatny przez cały miesiąc, bez żadnych świadczeń ze stosunku pracy, oznacza brak podstawy do składek z etatu i przerwę w ubezpieczeniach z tego tytułu.
Podobnie trzeba uważać przy urlopie szkoleniowym. Jeżeli pracownik ma prawo do wynagrodzenia za czas takiego urlopu, to nadal występuje świadczenie ze stosunku pracy. A skoro jest wypłata pracownicza, to zasadniczo pojawia się też podstawa składek ZUS. Typowy błąd myślowy polega na tym, że słowo urlop kojarzy się z przerwą od wszystkiego. W płacach tak to nie działa, bo decyduje nie tylko nazwa nieobecności, ale też to, czy wypłacono oskładkowany przychód.
Urlop wychowawczy jest jeszcze bardziej podchwytliwy. Osoba przebywająca na takim urlopie nie jest zwykle oskładkowana tak jak pracownik z pensji, ale może podlegać ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym z odrębnego tytułu, finansowanym ze środków publicznych, jeżeli spełnia wymagane warunki i nie ma innego tytułu do ubezpieczeń. Dlatego nie należy automatycznie wrzucać go do tej samej szufladki co urlop bezpłatny. Z mojego doświadczenia wynika, że w testach najbezpieczniej patrzeć na sens ekonomiczny i rozliczeniowy: urlop bezpłatny przez cały miesiąc, bez żadnych świadczeń ze stosunku pracy, oznacza brak podstawy do składek z etatu i przerwę w ubezpieczeniach z tego tytułu.