Prawidłowo wskazana odpowiedź „na elementach oporowych” dokładnie opisuje istotę hamowania elektrodynamicznego nierenergetycznego (często mówi się też: hamowanie oporowe). W takim trybie silnik trakcyjny pracuje jak prądnica – energia kinetyczna pojazdu zamieniana jest najpierw na energię elektryczną w uzwojeniach maszyny, a następnie ta energia nie wraca do sieci, tylko jest celowo wytracana w postaci ciepła na specjalnych opornikach hamowania. Te rezystory, zwykle zabudowane na dachu lub w dobrze wentylowanych miejscach, są przystosowane do bardzo dużych obciążeń cieplnych, mają odpowiednią klasę izolacji i są objęte rygorystycznymi wymaganiami producenta pojazdu oraz normami branżowymi (np. w zakresie nagrzewania i chłodzenia). W praktyce maszynista wybiera stopień hamowania elektrodynamicznego, a układ sterowania tak reguluje prąd wzbudzenia i obwody mocy, żeby część lub całość energii mechanicznej zamienić w energię elektryczną, która zostanie rozproszona właśnie w oporach hamowania. Moim zdaniem istotne jest zapamiętanie, że przy braku możliwości oddawania energii do sieci (np. brak napięcia w sieci, zbyt wysokie napięcie, jazda na odcinku bez zasilania) system automatycznie przełącza się na tryb oporowy, żeby nadal zapewnić skuteczne hamowanie. To jest standardowe rozwiązanie w nowoczesnych pojazdach szynowych – hamowanie rekuperacyjne traktuje się jako podstawowe, a oporowe jako bezpieczne „zastępstwo” i zabezpieczenie. Dobrą praktyką eksploatacyjną jest regularna kontrola stanu oporników, połączeń śrubowych i przewodów, bo przegrzewanie lub luźne styki mogą prowadzić do awarii, a w skrajnym przypadku nawet do pożaru. W ruchu codziennym maszynista widzi to zwykle tylko jako wybrany rodzaj hamowania, ale pod spodem zawsze chodzi o to samo: silnik generuje prąd, a oporniki zamieniają go w ciepło.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi brzmią dość „elektrycznie” i na pierwszy rzut oka mogą się kojarzyć z hamowaniem elektrodynamicznym. Kluczowe jest jednak rozróżnienie między hamowaniem rekuperacyjnym a hamowaniem oporowym. Hamowanie rekuperacyjne polega na tym, że silnik pracuje jako prądnica, a wytworzona energia elektryczna wraca do sieci trakcyjnej lub sieci powrotnej i może zostać wykorzystana przez inne pojazdy albo zasilacze. Jeżeli więc mówimy o oddawaniu energii do sieci powrotnej albo do sieci trakcyjnej, to opisujemy klasyczne hamowanie odzyskowe, a nie to, o które chodzi w pytaniu. Tutaj wyraźnie zaznaczono, że hamowanie ma być „nie rekuperacyjne”, czyli bez zwrotu energii do infrastruktury. W takim przypadku energia musi zostać rozproszona lokalnie w pojeździe. Stąd stosuje się specjalne oporniki hamowania o dużej mocy, a nie przekazywanie mocy do sieci. Częsty błąd myślowy polega na utożsamianiu każdego hamowania elektrodynamicznego z odzyskiem energii, co nie jest prawdą – sama idea hamowania elektrodynamicznego to tylko wykorzystanie silnika jako prądnicy, natomiast sposób zagospodarowania energii może być dwojaki: albo zwrot do sieci, albo wytracenie w oporach. Pojawia się też pokusa, żeby uznać, że energia jest „wytracana w przetwornicach energii elektrycznej”, bo przecież pojazd ma przetwornice i przekształtniki. W rzeczywistości przekształtniki mocy sterują przepływem energii, ale nie są miejscem jej docelowego rozproszenia. Ich zadaniem jest odpowiednie formowanie prądu i napięcia, a energia cieplna powstaje głównie na opornikach hamowania, które są do tego specjalnie zaprojektowane. W dobrze zaprojektowanych układach napędowych zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi zawsze rozdziela się funkcję sterowania energią (przetwornice, falowniki) od funkcji jej rozpraszania (rezystory hamowania). Z mojego doświadczenia wynika, że zapamiętanie prostego schematu pomaga: jeśli energia wraca do sieci – to rekuperacja; jeśli zamienia się w ciepło na opornikach – to hamowanie elektrodynamiczne oporowe, czyli właśnie to, o które chodziło w tym pytaniu.