Prawidłowo wskazana odpowiedź odnosi się do podstawowej funkcji linków uszyniających w pojeździe trakcyjnym. Te elastyczne przewody łączą ramę wózka z maźnicą zestawu kołowego po to, żeby zapewnić pewne, niskooporowe przejście prądu do zestawu kołowego, a dalej do szyny. Innymi słowy, mają one zagwarantować skuteczne odprowadzanie ładunków elektrycznych z konstrukcji wózka i nadwozia do toru. Jest to szczególnie ważne w pojazdach elektrycznych, gdzie przez zestawy kołowe i szyny zamyka się obwód prądowy trakcji, ale też w pojazdach spalinowych ze względu na ochronę przed przepięciami, ładunkami elektrostatycznymi czy prądami błądzącymi. Z mojego doświadczenia wynika, że o linkach uszyniających często się zapomina przy codziennej obsłudze, a to jest typowy błąd. W praktyce, zgodnie z dobrymi praktykami utrzymania, kontroluje się ich stan mechaniczny (brak przetarć, naderwań, pęknięć końcówek), stan połączeń śrubowych oraz korozję styków. W wielu instrukcjach producentów wózków i zestawów kołowych jest wręcz zapisane, że przerwanie lub znaczne pogorszenie przewodności linki uszyniającej może prowadzić do uszkodzeń łożysk maźniczych, elementów izolowanych, a nawet do zakłóceń w pracy urządzeń sterowania i sygnalizacji. Linka uszyniająca zapewnia też wyrównanie potencjałów elektrycznych pomiędzy ramą wózka i osią, co ogranicza przepływ niekontrolowanych prądów przez łożyska. W nowoczesnych pojazdach, gdzie mamy dużo elektroniki, systemów bezpieczeństwa i czujników, takie prawidłowe uziemienie/uszynienie ma ogromne znaczenie dla stabilnej pracy całego układu. W skrócie: ich zadaniem nie jest żadna funkcja mechaniczna typu podparcie czy zabezpieczenie przed wypadnięciem osi, tylko pewne, kontrolowane odprowadzanie prądów do zestawu kołowego i dalej do szyny.
Linki uszyniające w wózkach pojazdów trakcyjnych pełnią bardzo konkretną, ściśle elektryczną funkcję i tu łatwo się pomylić, jeśli ktoś patrzy na nie jak na zwykły element mechaniczny. Nie służą one do podgrzewania smaru w maźnicy – temperatura pracy łożysk i smaru jest regulowana głównie przez warunki eksploatacji, rodzaj smarowania, konstrukcję maźnicy i ewentualne systemy monitoringu, a nie przez przepływ prądu. Doprowadzanie prądu przez elementy maźnicy w celu grzania byłoby wręcz sprzeczne z zasadami dobrej praktyki, bo mogłoby powodować lokalne przegrzewania, uszkodzenia bieżni i przyspieszone zużycie łożysk. Często pojawia się też skojarzenie z ochroną obręczy zestawów kołowych przed korozją elektryczną. Owszem, temat prądów błądzących i korozji elektrochemicznej jest ważny, ale walczy się z tym głównie poprzez odpowiednie prowadzenie obwodu powrotnego prądu trakcyjnego, stosowanie izolacji, właściwe uszynienie i dobre styki, a nie przez jakąś „ochronną” funkcję linki względem samej obręczy. Jeżeli linka jest uszkodzona, to ryzyko nie polega na tym, że zardzewieje obręcz, tylko że prąd zacznie płynąć nie tam, gdzie trzeba, np. przez łożyska maźnicze czy elementy o dużej impedancji. Bywa też mylone, że ta linka ma zabezpieczać przed wypadnięciem zestawu kołowego z ramy wózka. To typowy błąd myślowy: skoro coś łączy ramę i maźnicę, to pewnie „trzyma” oś. W rzeczywistości funkcję prowadzenia i utrzymania zestawu kołowego pełnią elementy czysto mechaniczne: czopy, prowadnice, sprężyny zawieszenia, jarzma, ograniczniki. Linka uszyniająca jest elastyczna, o małym przekroju w stosunku do sił mechanicznych i absolutnie nie jest projektowana jako element nośny czy zabezpieczający przed wypadnięciem. Gdyby próbowała przenosić duże siły, po prostu by się urwała. Prawidłowe rozumienie jej roli polega na traktowaniu jej jako przewodu wyrównującego potencjały i zapewniającego bezpieczną drogę dla prądów do zestawu kołowego i dalej do szyny. Cała reszta – podgrzewanie smaru, ochrona obręczy czy zabezpieczenie mechaniczne – to tylko pozorne skojarzenia, które nie mają pokrycia ani w dokumentacji producentów, ani w dobrych praktykach utrzymania pojazdów trakcyjnych.