Prawidłowa odpowiedź to 200 kN, bo masa lokomotywy 120 t rozkłada się równomiernie na sześć osi. Czyli najpierw trzeba policzyć nacisk jednej osi: 120 t / 6 = 20 t na oś. Standardowo w kolejnictwie przyjmuje się w przybliżeniu 1 tona ≈ 10 kN siły ciężkości (dokładniej 9,81 kN, ale do obliczeń eksploatacyjnych często zaokrągla się do 10). Czyli 20 t × 10 kN/t ≈ 200 kN. I to jest właśnie nacisk jednego zestawu kołowego na tor. W praktyce jest to bardzo ważny parametr konstrukcyjny i eksploatacyjny. Od nacisku na oś zależy, czy pojazd w ogóle może wjechać na daną linię kolejową, bo każda linia ma dopuszczalny nacisk osiowy (np. 200 kN, 210 kN, 225 kN). Projektując lokomotywę, konstruktor dobiera liczbę osi tak, żeby przy zadanej masie całkowitej nie przekroczyć dopuszczalnego nacisku na tor. Dlatego ciężkie lokomotywy to właśnie często układ sześcioosiowy (Co-Co), żeby rozłożyć masę na większą liczbę zestawów kołowych. W praktyce maszynista i służby techniczne nie liczą tego za każdym razem, ale muszą rozumieć, że masa pojazdu i liczba osi bezpośrednio przekładają się na oddziaływanie na tor, zużycie szyn, podkładów i podsypki. Moim zdaniem znajomość takich prostych przeliczeń pomaga lepiej rozumieć, skąd biorą się ograniczenia infrastruktury, dlaczego nie każda lokomotywa może jechać wszędzie i czemu w dokumentacji techniczno–ruchowej tak mocno podkreśla się nacisk osiowy i nacisk zestawu kołowego.
Klucz do tego zadania to zrozumienie, jak masa lokomotywy rozkłada się na poszczególne osie i jak przeliczyć tony na kiloniutony. Sześć osi przy masie 120 t oznacza, że na jedną oś przypada 120 t podzielone przez 6, czyli 20 t. To jest punkt wyjścia. Typowym błędem jest albo pominięcie tego podziału przez liczbę osi, albo mylenie jednostek masy z jednostkami siły. W kolejnictwie nie interesuje nas sama masa w tonach, tylko nacisk na tor, czyli siła działająca na szyny, wyrażona w kiloniutonach. Z fizyki wiemy, że ciężar to masa pomnożona przez przyspieszenie ziemskie, czyli około 9,81 m/s². Dla uproszczenia przyjmuje się 1 t ≈ 10 kN. Jeśli ktoś wybiera wartość 100 kN, to zwykle wynika to z błędu w dzieleniu – jakby ktoś nie podzielił masy przez liczbę osi prawidłowo, albo przeliczył 10 t zamiast 20 t na oś. Z kolei odpowiedzi 400 kN czy 800 kN sugerują, że ktoś albo pomnożył wszystko dwa razy, albo w ogóle nie podzielił masy na osie i przeliczył całe 120 t na jedną oś, co kompletnie nie zgadza się z rzeczywistą budową lokomotywy sześcioosiowej. W praktyce nacisk rzędu 400 kN czy 800 kN na jeden zestaw kołowy byłby absolutnie nieakceptowalny dla infrastruktury – takie wartości przekraczałyby standardy nośności toru, prowadziłyby do bardzo szybkiego niszczenia szyn, podsypki i mostów. Z mojego doświadczenia typowe nowoczesne lokomotywy mają nacisk osiowy w okolicach 200–225 kN, więc wynik około 200 kN dobrze wpisuje się w realia eksploatacyjne. Dlatego przy takich zadaniach warto zawsze: najpierw podzielić masę przez liczbę osi, potem dopiero przeliczyć tony na kiloniutony, pamiętając, że liczy się równomierny rozkład masy na zestawy kołowe. Pominięcie któregoś z tych kroków prowadzi dokładnie do takich błędnych odpowiedzi, jak w tym pytaniu.