Na rysunku widać klasyczny wózek lokomotywy z silnym, sprężynowym usprężynowaniem drugiego stopnia i wyraźnie zaznaczoną powierzchnią podparcia pudła. Taki układ jest typowy dla wózków, na których nadwozie lokomotywy (pudło) opiera się bezpośrednio – przez czop skrętu, ślizgi boczne i elementy sprężyste – właśnie na ramie wózka. Nie ma tu dodatkowej, pośredniej belki bujakowej ani belki skrętnej, które tworzyłyby osobny człon nośny między wózkiem a pudłem. W praktyce oznacza to, że obciążenie od masy lokomotywy przechodzi z pudła bezpośrednio na sprężyny drugiego stopnia i dalej na ramę wózka oraz zestawy kołowe. Takie rozwiązanie jest bardzo rozpowszechnione w nowoczesnych lokomotywach elektrycznych i spalinowych, bo pozwala dobrze kontrolować stateczność, prowadzenie na łukach oraz komfort jazdy przy dużych prędkościach. Z mojego doświadczenia warto zwrócić uwagę na widoczne sprężyny śrubowe w części środkowej – one pracują dokładnie jako element zawieszenia między wózkiem a pudłem, a nie między wózkiem a jakąś dodatkową belką. W dokumentacjach producentów (np. Siemens, Alstom, Pesa) taki typ podpory określa się właśnie jako bezpośrednie oparcie pudła na wózku, z czopem skrętu i ślizgami. W eksploatacji oznacza to prostszą obsługę – przy podnoszeniu pudła lokomotywy demontuje się od razu zespół podparcia z wózka, bez rozpinania dodatkowych belek pośrednich. To jest branżowy standard dla większości współczesnych lokomotyw liniowych dużych prędkości.
W tego typu pytaniu łatwo się pomylić, bo wózek lokomotywy to dość złożony zespół i na pierwszy rzut oka wydaje się, że musi tam być jeszcze jakaś dodatkowa belka pośrednia. W wielu starszych konstrukcjach wagonów towarowych czy pasażerskich stosowano belki bujakowe albo belki skrętne, które przenosiły obciążenia z nadwozia na zestawy kołowe w sposób bardziej rozproszony. Kto patrzy na rysunek przez pryzmat takich rozwiązań, często automatycznie zakłada, że skoro są duże sprężyny i rozbudowana rama, to nadwozie opiera się pośrednio, właśnie przez jakąś belkę. Tymczasem w nowoczesnych lokomotywach wózek jest projektowany tak, aby pudło lokomotywy opierało się na nim bezpośrednio, z wykorzystaniem układu sprężyn drugiego stopnia, czopa skrętu i ślizgów bocznych. Nie ma tu osobnej belki, która by „bujając” przenosiła obciążenia na ramę wózka, jak w klasycznych wózkach wagonowych z belką bujakową. Podwozie jako takie nie jest też odrębnym członem opartym na wózku – w lokomotywie mówimy o pudle (nadwoziu) i wózkach, a nie o trzystopniowym układzie: wózek–podwozie–nadwozie. Błędne odpowiedzi wynikają więc głównie z mieszania pojęć z różnych typów pojazdów szynowych: rozwiązań typowych dla wagonów z tym, co stosuje się w lokomotywach. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze kojarzyć: widoczny czop skrętu, centralne gniazdo i sprężyny drugiego stopnia oznaczają, że pudło lokomotywy siada bezpośrednio na wózku, a nie przez dodatkową belkę. W dokumentacji technicznej producenci wprost to opisują jako bezpośrednie podparcie nadwozia na ramie wózka, co jednoznacznie wyklucza koncepcję oparcia pośredniego czy osobnego podwozia opierającego się na wózku.