Prawidłowo wskazane przekładnie mechaniczne, elektryczne i hydrauliczne to dokładnie te typy układów przeniesienia napędu, które realnie stosuje się w kolejowych pojazdach spalinowych. W praktyce mamy trzy główne rozwiązania: napęd spalinowo–mechaniczny, spalinowo–elektryczny i spalinowo–hydrauliczny. Różnią się one sposobem przekazania momentu obrotowego z wału korbowego silnika wysokoprężnego na osie napędne. W układzie spalinowo–mechanicznym silnik spalinowy jest połączony z przekładnią mechaniczną (najczęściej zębatą, czasem z kilkoma przełożeniami), a dalej poprzez wały, przeguby i przekładnie osiowe napęd trafia na zestawy kołowe. Takie rozwiązanie spotyka się głównie w lekkich pojazdach: małe lokomotywy manewrowe, drezyny, autobusy szynowe, gdzie wymagania mocy nie są ekstremalne, a liczy się prostota i stosunkowo niskie koszty utrzymania. W napędzie spalinowo–elektrycznym silnik wysokoprężny napędza prądnicę lub alternator trakcyjny, a dalej energia elektryczna zasila silniki trakcyjne na osiach. To jest standard w ciężkich lokomotywach spalinowych, bo taki układ dobrze znosi duże obciążenia, pozwala na precyzyjne sterowanie momentem na kołach, lepszą regulację poślizgu i współpracę z nowoczesną elektroniką sterującą. Moim zdaniem to najbardziej „kolejowe” rozwiązanie, jeśli ktoś myśli o typowej lokomotywie to właśnie to. Z kolei układ spalinowo–hydrauliczny wykorzystuje przekładnię hydrokinetyczną lub hydrostatyczną, gdzie moment przenoszony jest przez czynnik roboczy (olej). Takie przekładnie są popularne w niektórych spalinowych zespołach trakcyjnych i lokomotywach manewrowych, bo zapewniają płynny rozruch, brak typowego sprzęgła ciernego i całkiem dobrą elastyczność przy częstych zmianach kierunku jazdy. W praktyce serwisowej ważne jest tu utrzymanie czystości oleju, kontrola szczelności i temperatury pracy. W literaturze i normach branżowych, a także w dokumentacji producentów (np. opisach lokomotyw z napędem diesel-electric czy diesel-hydraulic) zawsze podkreśla się właśnie te trzy grupy przekładni. Pozostałe wymienione w odpowiedziach typy albo w ogóle nie są przekładniami napędowymi w pojazdach szynowych, albo stanowią raczej pojęcia z innych dziedzin techniki. Dlatego wybór zestawu „mechaniczne, elektryczne i hydrauliczne” jest zgodny z rzeczywistymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi i dobrą praktyką projektowania układów napędowych w kolejnictwie.
W pytaniu chodzi o realnie stosowane w praktyce rozwiązania przeniesienia napędu między silnikiem spalinowym a osiami napędnymi w pojazdach kolejowych. Tu bardzo łatwo dać się złapać na odpowiedzi, które brzmią technicznie, ale nie mają pokrycia w rzeczywistych konstrukcjach lokomotyw czy zespołów trakcyjnych. Częsty błąd to mieszanie pojęć z różnych działów techniki. Na przykład przekładnie gazowe czy bezwładnościowe kojarzą się komuś z silnikami turbinowymi, magazynami energii kinetycznej, może z jakimiś eksperymentalnymi rozwiązaniami. W kolejnictwie trakcyjnym jednak standardem są układy, które zapewniają stabilne, łatwe do sterowania przeniesienie dużych mocy przy wysokiej niezawodności. Gaz jako medium robocze w klasycznym układzie napędowym lokomotywy spalinowej po prostu się nie sprawdza – jest zbyt trudny do kontroli, ma inną charakterystykę energetyczną i nie daje takiej sztywności kinematycznej jak przekładnia mechaniczna czy hydrauliczna. Podobnie mylące są określenia typu „klinowe” czy „pasowe”. Owszem, w maszynach ogólnych przekładnie pasowe i pasy klinowe są powszechne, ale w pojazdach szynowych, przy mocach rzędu setek czy tysięcy kilowatów, przy wstrząsach, zmiennych obciążeniach i wymaganiach bezpieczeństwa, praktycznie się ich nie stosuje jako głównego elementu przeniesienia napędu na osie. Pasy są wrażliwe na poślizg, rozciąganie, wymagają innego typu zabudowy. Można je spotkać co najwyżej pomocniczo, w napędach agregatów czy wentylatorów, a nie między silnikiem trakcyjnym a zestawami kołowymi. Określenia „elektroniczne”, „akumulatorowe” czy „hydrostatyczne” też często wprowadzają w błąd. Elektronika w nowoczesnych pojazdach szynowych oczywiście steruje napędem, ale nie jest przekładnią – nie przenosi momentu obrotowego, tylko sygnały sterujące i energię elektryczną w obwodach mocy. Akumulatory z kolei służą do magazynowania energii, a nie do mechanicznego sprzęgania silnika z osiami. Hydrostatyka może występować w pewnych układach pomocniczych, ale w klasycznej kolejowej terminologii mówi się o przekładni hydraulicznej lub hydrokinetycznej jako jednej z trzech głównych grup napędu spalinowego. Z mojego doświadczenia typowy schemat jest taki: jeśli mówimy o lokomotywie spalinowej, to szukamy słów kluczowych: mechaniczna, elektryczna, hydrauliczna. To są trzy podstawowe rodzaje układów przeniesienia napędu opisane w podręcznikach z budowy pojazdów szynowych i w dokumentacji producentów. Wszystkie inne wymienione w odpowiedziach pojęcia albo dotyczą innych systemów (sterowania, magazynowania energii), albo są charakterystyczne dla maszyn przemysłowych, nie dla trakcji kolejowej. Warto o tym pamiętać przy kolejnych podobnych pytaniach, bo konstruktorzy pojazdów szynowych trzymają się dość konserwatywnych, sprawdzonych rozwiązań napędowych.