Prawidłowo wskazany napęd pantografów w polskich tramwajach to układ elektro‑mechaniczny albo napęd ręczny. W praktyce oznacza to, że unoszenie i opuszczanie pantografu realizuje się za pomocą silnika elektrycznego współpracującego z mechanizmem dźwigniowym, przekładniami, sprężynami lub cięgnami, ewentualnie za pomocą typowego cięgna ręcznego obsługiwanego przez motorniczego lub obsługę techniczną. Takie rozwiązanie jest stosunkowo proste, niezawodne i łatwe do serwisowania w warunkach zajezdni tramwajowej. Moim zdaniem ważne jest też to, że napęd elektro‑mechaniczny dobrze współpracuje z instalacją niskonapięciową pojazdu (24 V lub 110 V DC, zależnie od konstrukcji), więc nie trzeba dodatkowych skomplikowanych układów sterowania. W nowoczesnych tramwajach sterowanie pantografem jest zazwyczaj zintegrowane z pulpitem motorniczego i systemem sterowania pojazdem: po przejściu na zasilanie z sieci trakcyjnej pantograf podnosi się automatycznie, a po zjeździe do zajezdni można go opuścić zarówno z pulpitu, jak i awaryjnie ręcznie. Napęd ręczny pełni zwykle rolę rozwiązania awaryjnego, na przykład gdy uszkodzi się obwód sterowania lub zabraknie napięcia w obwodzie pomocniczym. Wtedy obsługa wykorzystuje dźwignie, korby lub specjalne uchwyty, często dostępne z poziomu dachu lub z podestu technicznego. W polskich realiach eksploatacyjnych takie połączenie prostoty, możliwości awaryjnego manewrowania i łatwej obsługi jest po prostu najbardziej praktyczne. Z mojego doświadczenia wynika, że przy przeglądach okresowych zwraca się dużą uwagę na stan mechanizmu podnoszenia, sprężyn dociskowych, ograniczników skrajnych położeń oraz na poprawne działanie krańcówek elektrycznych, które informują układ sterowania, czy pantograf jest podniesiony, czy opuszczony. Wszystko to razem tworzy spójny, dość klasyczny system, który dobrze się sprawdza w ruchu miejskim, przy częstych zmianach kierunku jazdy i włączaniu/wyłączaniu zasilania.
W napędzie pantografów w tramwajach łatwo się pomylić, bo w innych pojazdach szynowych i instalacjach przemysłowych spotyka się różne media wykonawcze. W tramwajach w Polsce przyjęto jednak rozwiązania możliwie proste i odporne na warunki eksploatacyjne, oparte na mechanice i napędzie elektrycznym, z możliwością ręcznej ingerencji. Stąd wprowadzanie do tego zagadnienia pneumatyki, hydrauliki czy jakiegoś „napędu magnetycznego” to typowe przenoszenie skojarzeń z innych dziedzin, bez spojrzenia na konkretną konstrukcję tramwaju. Pneumatyka kojarzy się słusznie z hamulcami i układami pomocniczymi w taborze szynowym, ale w tramwajach zasilanych z sieci miejskiej nie jest standardem do podnoszenia pantografu. Układ sprężonego powietrza musi być szczelny, wymaga kompresora, osuszaczy, zaworów, a każde dodatkowe zastosowanie pneumatyki to więcej elementów do utrzymania i potencjalnych nieszczelności. Dla samego ruchu pantografu jest to po prostu konstrukcyjnie mniej opłacalne niż prosty napęd elektro‑mechaniczny. Hydraulika jeszcze gorzej wpisuje się w realia tramwaju: ciecz robocza, węże, siłowniki, ryzyko wycieków na dach, w pobliżu elementów wysokonapięciowych, to bardzo niekorzystne połączenie z punktu widzenia bezpieczeństwa i utrzymania. Tego typu układy spotyka się raczej w ciężkich maszynach roboczych, a nie w lekkim pojeździe miejskim, gdzie liczy się prostota, mała masa i łatwy serwis. Natomiast „napęd magnetyczny” brzmi efektownie, ale w praktyce w pantografach tramwajowych się tego nie stosuje. Pole magnetyczne wykorzystuje się w trakcji do silników, hamulców elektromagnetycznych czy przekaźników, ale nie jako główne medium do unoszenia całego mechanizmu pantografu. Częsty błąd myślowy polega na tym, że skoro tramwaj jest pojazdem elektrycznym, to wszystkie jego podzespoły muszą być jak najbardziej „elektroniczne” lub „magnetyczne”. Tymczasem dobre praktyki branżowe mówią: tam gdzie wystarczy prosty układ dźwigni, sprężyn i silnika, nie ma sensu wprowadzać złożonych rozwiązań z pneumatyką czy hydrauliką. Napęd elektro‑mechaniczny i ręczny zapewnia wystarczającą siłę, precyzję ustawienia ślizgacza na przewodzie jezdnym, a przy tym jest łatwy do kontroli, diagnozowania i naprawy, co w eksploatacji tramwajów jest kluczowe.