Ile elektrod wykorzystuje się podczas wykonywania standardowego badania EKG przy pomocy 12 odprowadzeń?
Standardowe badanie EKG w 12 odprowadzeniach faktycznie wymaga użycia 10 elektrod. Sześć z nich umieszcza się na klatce piersiowej (przedsercowe, czyli V1-V6), a kolejne cztery stanowią elektrody kończynowe – po jednej na każdym z kończyn: prawe ramię, lewe ramię, prawa noga i lewa noga. Co ciekawe, mimo że odprowadzeń jest dwanaście, nie oznacza to, że tyle samo musi być elektrod. To, jakby nie patrzeć, jeden z częstszych błędów na praktykach – wiele osób myśli, że liczba odprowadzeń równa się ilości elektrod. W praktyce to właśnie z tych dziesięciu punktów pomiarowych aparat generuje 12 różnych odprowadzeń, korzystając z kombinacji sygnałów między elektrodami. Można to porównać trochę do matematycznych kombinacji – z tych kilku punktów zbiera się bardzo rozbudowaną informację o pracy serca z różnych stron. Takie postępowanie opisują wytyczne Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz międzynarodowe standardy, np. American Heart Association, więc dobrze się tego trzymać. Moim zdaniem warto od razu zapamiętać rozmieszczenie elektrod – nie tylko dla testów, ale w praktyce zawodowej to podstawa bezpiecznego i prawidłowego wykonania badania EKG. Z mojego doświadczenia, im więcej się ćwiczy takie układanie elektrod, tym szybciej i sprawniej idzie potem w codziennej pracy. Na marginesie: czasem spotyka się systemy z większą liczbą elektrod, np. do monitorowania Holtera albo badań bardziej zaawansowanych, ale klasyczny 12-odprowadzeniowy EKG to zawsze 10 elektrod – i tego warto się trzymać.
W praktyce medycznej często można się pogubić w liczbie elektrod używanych podczas badania EKG, zwłaszcza jeśli ktoś kieruje się intuicją lub wyobraża sobie, że liczba odprowadzeń zawsze równa się liczbie przyklejanych elektrod. Tak jednak nie jest. Standardowe 12-odprowadzeniowe EKG wykorzystuje dokładnie 10 elektrod – sześć przedsercowych oraz cztery kończynowe. Wybierając odpowiedzi typu 13 czy 15 elektrod, można się zasugerować tym, że skoro odprowadzeń jest aż dwanaście, to do każdego potrzeba oddzielnej elektrody, a do tego może jeszcze kilka zapasowych, ale to zupełnie mylne podejście. Taka liczba elektrod pojawia się czasem w specjalistycznych badaniach, jak np. mapowanie 15-odprowadzeniowe, kiedy dodaje się elektrody V7-V9 na plecach lub bocznie do wykrywania zmian np. niedokrwienia w innych segmentach serca. Jednak w rutynowej diagnostyce nie jest to standardem. Z kolei odpowiedzi typu 24 elektrody to już, moim zdaniem, pomylenie z monitorowaniem w oddziałach intensywnej terapii czy zaawansowanym Holterem, gdzie rzeczywiście bywa używanych o wiele więcej punktów pomiarowych. Często studenci mylą się, bo myślą, że każda „linia” na wydruku EKG to osobna elektroda, a przecież są to kombinacje sygnałów rejestrowane z tych samych punktów. Najlepszą praktyką jest zawsze wracać do podstaw i pamiętać, że technika 12-odprowadzeniowa opiera się na 10 elektrodach, a reszta to już modyfikacje specjalistyczne. Takie rozumienie oszczędza czas i pomaga uniknąć błędów podczas prawdziwych badań.