W zabiegu jonoforezy leki są transportowane przez skórę do głębiej położonych warstw poprzez zastosowanie
Jonoforeza to taki zabieg fizykalny, w którym wykorzystuje się prąd galwaniczny do wprowadzania leków przez skórę w głąb tkanek. To właśnie ta stała forma prądu elektrycznego sprawia, że jony substancji leczniczych są „przepychane” przez barierę naskórkową – i to dużo efektywniej niż przez zwykłe nałożenie maści czy kremu. Moim zdaniem to świetne rozwiązanie, kiedy zależy nam na działaniu miejscowym, np. w leczeniu stanów zapalnych, przewlekłego bólu czy zmian zwyrodnieniowych stawów. W praktyce fizjoterapeuci często stosują jonoforezę na takie schorzenia jak ostroga piętowa, przewlekłe zapalenie ścięgien albo przykurcze mięśni po urazach. Z mojego doświadczenia wynika, że dzięki jonoforezie leki omijają przewód pokarmowy, więc nie obciążają wątroby czy żołądka – to duży plus. Ważne, żeby dobrać odpowiedni preparat do rodzaju problemu, a także właściwie ustawić parametry prądu; wszystko zgodnie z wytycznymi branżowymi, na przykład z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii. Co ciekawe, sam prąd galwaniczny również wykazuje działanie biologiczne – poprawia ukrwienie, przyspiesza regenerację i działa przeciwbólowo, więc zabieg daje często podwójny efekt. Uczciwie mówiąc, to rozwiązanie bardzo często stosowane w gabinetach rehabilitacji i naprawdę daje widoczne rezultaty, jeśli jest dobrze przeprowadzone.
Wiele osób myli metody fizykoterapeutyczne i myśli, że fale akustyczne albo ultradźwięki mogą zastąpić prąd galwaniczny przy wprowadzaniu leków przez skórę, lecz to zupełnie różne mechanizmy działania. Fale akustyczne, które stosuje się np. w terapii falą uderzeniową, służą głównie do mechanicznego rozbijania złogów wapniowych czy pobudzania regeneracji, ale nie transportują leków do wnętrza tkanek. Ultrasonoforeza, czyli wykorzystanie ultradźwięków, faktycznie wspomaga przenikanie niektórych substancji przez skórę, ale to inny proces niż jonoforeza – nie jest tak precyzyjna i selektywna jak metoda oparta na prądzie galwanicznym. Pole magnetyczne natomiast używa się do zabiegów magnetoterapii, które mają działanie głównie przeciwzapalne czy regeneracyjne, ale znowu – pole magnetyczne nie transportuje cząsteczek leków przez naskórek. Moim zdaniem ten błąd wynika często z tego, że zabiegi fizykalne bywają wrzucane do jednego worka, a każda z metod ma zupełnie inne wskazania i mechanizmy fizyczne. W branżowych wytycznych jasno się podkreśla, że tylko prąd galwaniczny umożliwia jonoforezę – i to właśnie na tej zasadzie opiera się cała skuteczność tego zabiegu. Warto o tym pamiętać, bo źle dobrana metoda nie tylko nie przyniesie efektu, ale może nawet opóźnić powrót do sprawności. Najlepiej więc najpierw dobrze zrozumieć, jak każda z technik działa, żeby potem odpowiednio je stosować w praktyce zawodowej.