Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.
Najczęstszy problem przy tym pytaniu polega na myleniu różnych rodzajów badań obrazowych tylko na podstawie podobnie brzmiących nazw lub skojarzeń z narządami jamy brzusznej. Cholangiografia ma w nazwie człon „chole”, czyli żółć, i dotyczy dróg żółciowych, a nie układu moczowego ani samego pęcherza moczowego. Jeśli ktoś zaznacza drogi moczowe, zwykle miesza cholangiografię z urografią, cystografią czy pielografią. Drogi moczowe ocenia się właśnie za pomocą badań takich jak urografia dożylna, urografia CT, pielografia wstępująca albo scyntygrafia nerek. W tych procedurach kontrast podaje się do układu moczowego, a obrazowane są nerki, moczowody i pęcherz moczowy. W cholangiografii ścieżka kontrastu i cel badania są zupełnie inne – chodzi o przewody żółciowe, ich drożność i ewentualne przeszkody w odpływie żółci. Wskazanie pęcherza moczowego jako celu cholangiografii to też typowy skrót myślowy: „skoro jest kontrast i brzuch, to pewnie chodzi o pęcherz”. Pęcherz moczowy bada się najczęściej za pomocą USG, czasem RTG z kontrastem – i wtedy jest to cystografia, a nie cholangiografia. Z kolei odpowiedź sugerująca, że cholangiografia dotyczy pęcherzyka żółciowego, wydaje się na pierwszy rzut oka najbardziej zdradliwa. Pęcherzyk żółciowy należy do układu żółciowego, ale celem badania jest przede wszystkim obrazowanie przewodów żółciowych, a nie samego pęcherzyka. Oczywiście na niektórych etapach badania pęcherzyk może się uwidaczniać, jednak nazwa i główny zakres procedury odnoszą się do całego systemu dróg żółciowych. W praktyce klinicznej do oceny pęcherzyka żółciowego podstawowym badaniem jest USG jamy brzusznej, ewentualnie tomografia komputerowa czy rezonans (np. MRCP), a nie klasyczna cholangiografia. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” nazw badań: chole–żółć, uro–mocz, cysto–pęcherz, dzięki temu o wiele łatwiej uniknąć takich pomyłek na egzaminach i w codziennej pracy.