Zawód: Technik elektroradiolog
Kategorie: Diagnostyka elektromedyczna
Prawidłowo – odprowadzenie II w standardowym 12-odprowadzeniowym EKG rejestruje różnicę potencjałów między prawą ręką (elektroda ujemna) a lewą nogą (elektroda dodatnia). Tak jest zdefiniowane w klasycznej trójkątnej konfiguracji Einthovena i obowiązuje w praktycznie wszystkich aparatach EKG, zgodnie z normami opisanymi w podręcznikach kardiologii i zaleceniach towarzystw naukowych. Moim zdaniem warto to mieć „w palcu”, bo odprowadzenie II jest jednym z najczęściej oglądanych – to właśnie w nim zwykle oceniamy rytm zatokowy, załamki P, odstęp PQ i ogólne przewodzenie przedsionkowo–komorowe. W praktyce technika wygląda tak, że elektrody kończynowe zakładamy najczęściej na przeguby: prawa ręka – elektroda prawa, lewa ręka – elektroda lewa, lewa noga – elektroda referencyjna dodatnia, prawa noga – elektroda uziemiająca (neutralna, nie bierze udziału w tworzeniu odprowadzeń I, II, III). Aparat następnie „matematycznie” zestawia między sobą potencjały z tych punktów i tworzy trzy odprowadzenia kończynowe: I (lewa ręka – prawa ręka), II (lewa noga – prawa ręka) oraz III (lewa noga – lewa ręka). W odprowadzeniu II oś elektryczna serca często wypada najbardziej fizjologicznie, dlatego zapis jest „czytelny”: wysokie dodatnie załamki P i R, łatwo ocenić regularność rytmu i obecność zaburzeń przewodzenia. W wielu systemach monitorowania kardiologicznego (oddziały intensywnej terapii, sale pooperacyjne) jako monitoring ciągły wybiera się właśnie odprowadzenie II, bo najlepiej pokazuje depolaryzację przedsionków i pozwala szybko wychwycić np. migotanie przedsionków czy częstoskurcze nadkomorowe. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze rozumie, jak jest zbudowany trójkąt Einthovena i które kończyny tworzą dane odprowadzenie, dużo łatwiej mu potem ogarnąć bardziej złożone układy jak odprowadzenia wzmocnione (aVR, aVL, aVF) czy analizę osi elektrycznej serca. To jest taka podstawa, na której buduje się całą dalszą interpretację EKG.