Zdjęcie zatok przynosowych wykonuje się w pozycji
Prawidłowa odpowiedź „siedzącej przy otwartych ustach” wynika z techniki klasycznego badania RTG zatok przynosowych, zwłaszcza zatok szczękowych, w tzw. projekcji Watersa (occipito–mentalnej) lub jej odmianach. Pozycja siedząca jest standardem w praktyce radiologicznej, bo pozwala na względnie komfortowe ułożenie pacjenta, stabilne oparcie głowy o kasetę lub detektor oraz łatwe skorygowanie ustawienia w trakcie badania. Co ważne, w pozycji siedzącej łatwiej też utrzymać prawidłowe oddychanie i współpracę pacjenta, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę poruszonych, nieczytelnych zdjęć. Otworzenie ust ma znaczenie czysto anatomiczno–obrazowe: przy szeroko otwartej jamie ustnej opuszcza się żuchwa, a cień kości żuchwowej nie nakłada się tak mocno na obraz zatok, szczególnie zatok szczękowych i częściowo klinowych. Dzięki temu struktury powietrzne zatok są lepiej uwidocznione, łatwiej ocenić poziomy płynu, zgrubienia błony śluzowej, polipy czy inne zmiany zapalne. Z mojego doświadczenia, w pracowniach diagnostyki obrazowej bardzo pilnuje się właśnie tego detalu – technik często prosi: „proszę usiąść prosto, pochylić głowę i szeroko otworzyć usta”. Jest to zgodne z podręcznikowym opisem pozycjonowania pacjenta do RTG zatok i z wytycznymi, które kładą nacisk na maksymalne odsłonięcie zatok przy jednoczesnym ograniczeniu dawki i liczby powtórzeń zdjęć. W praktyce klinicznej, gdy pacjent nie jest w stanie stać (np. po urazie), pozycja siedząca jest najbardziej uniwersalnym kompromisem, łączącym bezpieczeństwo, wygodę i jakość obrazu, dlatego uważa się ją za podstawową dla klasycznego zdjęcia zatok przynosowych.
W diagnostyce radiologicznej zatok przynosowych kluczowe są dwie rzeczy: prawidłowe pozycjonowanie pacjenta oraz takie ustawienie głowy, żeby cienie kości jak najmniej zasłaniały zatoki. Dlatego w standardach opisujących klasyczną projekcję zatok, szczególnie zatok szczękowych, kładzie się nacisk na pozycję siedzącą oraz konieczność otwarcia ust. Leżenie, zarówno przy otwartych, jak i zamkniętych ustach, powoduje kilka problemów. Po pierwsze, w pozycji leżącej trudniej wykorzystać grawitację do oceny poziomów płynu w zatokach, co jest ważne przy zapaleniu zatok i wysiękach. Po drugie, pacjent leżący ma większą tendencję do poruszania się, a ustawienie głowy względem detektora jest mniej stabilne. W praktyce technik ma wtedy sporo kłopotu, żeby utrzymać powtarzalną, podręcznikową projekcję. To wszystko wpływa na jakość obrazu i może wymuszać powtarzanie ekspozycji, a więc zwiększa dawkę promieniowania. Drugi istotny błąd polega na przekonaniu, że pozycja z zamkniętymi ustami jest równoważna. Przy zamkniętych ustach żuchwa pozostaje wysoko i jej cień nakłada się na obraz zatok szczękowych oraz częściowo na inne struktury twarzoczaszki. W rezultacie ocena przejaśnień powietrznych, pogrubień śluzówki lub obecności płynu jest utrudniona albo wręcz niemożliwa. Moim zdaniem to taki typowy błąd „zdroworozsądkowy”: ktoś myśli, że skoro badanie dotyczy zatok, a nie jamy ustnej, to usta mogą być zamknięte. Tymczasem w radiologii bardzo często specjalnie ustawia się głowę i żuchwę tak, żeby usunąć ich cień z interesującego obszaru. Dlatego odpowiedzi sugerujące pozycję leżącą albo zamknięte usta nie są zgodne z dobrą praktyką pozycjonowania pacjenta do RTG zatok i nie spełniają kryteriów optymalnej jakości obrazu, jakie opisuje się w podręcznikach i procedurach pracownianych.