Oznaczenie S2 na tabliczce znamionowej silnika oznacza pracę dorywczą (ang. short-time duty). Chodzi o taki tryb, w którym silnik pracuje przez określony, z góry zadany czas przy stałym obciążeniu, a potem musi mieć przerwę na ostygnięcie do temperatury zbliżonej do otoczenia. Nie jest to więc praca ciągła, tylko właśnie dorywcza, zwykle podawana jako S2 10 min, S2 30 min itd. Producent zawsze określa ten czas na tabliczce lub w dokumentacji. W praktyce taki silnik jest tak dobrany termicznie, że przy zadanym czasie pracy nagrzewa się do dopuszczalnej temperatury izolacji, ale nie przekracza jej. Gdyby pracował dłużej, przegrzałby się, co mogłoby prowadzić do uszkodzenia izolacji uzwojeń, skrócenia żywotności, a w skrajnych przypadkach nawet do zwarcia. Moim zdaniem właśnie to rozróżnienie trybów S1, S2, S3 itd. jest jednym z ważniejszych tematów przy doborze napędu, a często jest trochę lekceważone w praktyce. Typowe zastosowania silników w pracy S2 to napędy, które pracują tylko przez pewien czas: podnośniki bram garażowych, niektóre sprężarki, wciągarki, siłowniki elektryczne, napędy zasuw, napędy urządzeń, które uruchamiają się tylko na kilka minut, a potem długo stoją. Z mojego doświadczenia, przy projektowaniu układu warto zawsze sprawdzić, czy realny cykl pracy nie przekracza tego, co producent podał jako S2, bo w eksploatacji ludzie często zaczynają używać urządzeń intensywniej niż zakładano na początku. Dobrą praktyką jest przyjęcie pewnego zapasu – np. jeśli z obliczeń wychodzi, że silnik ma pracować w cyklu 8 minut, to bezpieczniej jest zastosować silnik o klasie S2 10 min albo nawet rozważyć silnik w pracy S3, jeśli pojawiają się częste załączenia. W normach, np. PN-EN 60034, tryby pracy S1–S10 są dokładnie zdefiniowane i warto się do nich odwoływać przy doborze silników, bo to później procentuje mniejszą awaryjnością i spokojniejszą eksploatacją.
Oznaczenia S1, S2, S3 i kolejne na tabliczce znamionowej silnika to nie są jakieś przypadkowe symbole, tylko znormalizowane tryby pracy zdefiniowane w normie PN-EN 60034. Problem w tym, że wiele osób intuicyjnie dopasowuje je do własnych skojarzeń, zamiast do faktycznych definicji. Stąd biorą się pomyłki typu kojarzenie S2 z pracą przerywaną z wieloma rozruchami albo z hamowaniem elektrycznym. Tryb S2 to praca dorywcza, czyli silnik pracuje przez określony, ograniczony czas przy stałym obciążeniu, a potem musi mieć przerwę aż ostygnie prawie do temperatury otoczenia. Nie ma tam mowy o dużej liczbie łączeń ani o specjalnym sposobie hamowania, tylko o czasie nagrzewania i chłodzenia. Praca przerywana z dużą liczbą łączeń i rozruchów jest opisana innym symbolem – to zwykle tryb S3, S4 lub S5, gdzie uwzględnia się cykle załączeń, rozruchów, a czasem też hamowania. W takich trybach kluczowe jest, ile procent czasu silnik jest obciążony, ile trwa przerwa, jaka jest częstotliwość łączeń, a nie sam fakt, że pracuje "krócej". Dlatego utożsamianie S2 z „pracą przerywaną z wieloma rozruchami” jest mylące, bo w S2 rozruch występuje co prawda, ale z definicji tylko raz na cykl i nie jest on głównym kryterium doboru. Z kolei skojarzenie S2 z pracą przerywaną z hamowaniem elektrycznym też jest chybione. Hamowanie elektryczne (dynamiczne, przeciwprądowe, rekuperacyjne) dotyczy sposobu zatrzymywania silnika, a nie samego trybu pracy z punktu widzenia nagrzewania cieplnego. Takie warunki lepiej opisują wyższe klasy pracy, gdzie rozróżnia się cykle z hamowaniem i bez. Częsty błąd myślowy polega też na tym, że ktoś widzi "S1 = ciągła", więc automatycznie zakłada, że wszystko inne to też w jakiś sposób praca "prawie ciągła" i wrzuca S2 do jednego worka z S3. Tymczasem S1 to praca ciągła przy ustalonej temperaturze, S2 to praca dorywcza bez osiągnięcia stanu ustalonego termicznie, a S3 i dalej to bardziej złożone cykle z wieloma załączeniami. Dlatego odpowiedź o pracy ciągłej przy S2 też jest niezgodna z normą – do pracy ciągłej przeznaczone są silniki oznaczone S1. W praktyce, jeżeli dobierzemy silnik S2 i będziemy go eksploatować jak S1, to narażamy się na przegrzewanie, częstsze zadziałania zabezpieczeń termicznych i szybsze zużycie izolacji. Dobre podejście to zawsze sprawdzić w dokumentacji producenta, jak jest zdefiniowany czas pracy i przerwy dla danego trybu, zamiast polegać na skojarzeniach z nazwą.