Gniazdo trójfazowe pokazane na rysunku może zasilić odbiornik z sieci

Na rysunku widać typowe gniazdo trójfazowe 5-biegunowe: L1, L2, L3, N oraz PE, czyli układ 3P+N+PE. Taki osprzęt jest przewidziany do zasilania odbiorników trójfazowych, które potrzebują trzech faz, przewodu neutralnego i oddzielnego przewodu ochronnego. Dlatego pasuje do sieci TN-S, gdzie przewód neutralny N i ochronny PE są prowadzone osobno od źródła zasilania aż do odbiornika. Pasuje też do rozwiązania wywodzącego się z TN-C, o ile przewód PEN został prawidłowo rozdzielony na PE i N w odpowiednim punkcie instalacji, najczęściej w rozdzielnicy lub złączu. Z mojego doświadczenia to właśnie ten szczegół często miesza ludziom w głowie: do samego gniazda nie wolno traktować PEN jak zwykłego „piątego przewodu”, tylko trzeba wykonać rozdział zgodnie z dobrą praktyką i wymaganiami PN-HD 60364. Po rozdziale N i PE nie łączy się ponownie. Przewód PE służy wyłącznie do ochrony przeciwporażeniowej, a N do pracy obwodu. W praktyce takie gniazdo stosuje się np. do zasilania maszyn warsztatowych, rozdzielnic budowlanych, sprężarek albo urządzeń z automatyką 230 V wewnątrz, gdzie oprócz 400 V międzyfazowo potrzebne jest też 230 V między fazą a N.
Najczęstsza pomyłka polega na tym, że ktoś patrzy tylko na liczbę styków w gnieździe i od razu zakłada, że skoro są L1, L2, L3, N i PE, to pasuje każdy układ sieciowy z przewodem neutralnym albo z uziemieniem. To trochę za proste. Rysunek pokazuje gniazdo 3P+N+PE, czyli osprzęt charakterystyczny dla instalacji, w której przewód neutralny i ochronny są rozdzielone na zaciskach odbiornika. W układzie TN-S jest to naturalne, bo N i PE biegną oddzielnie. W układzie TN-C warunkiem jest prawidłowy rozdział przewodu PEN na PE i N przed gniazdem, z zachowaniem zasad ochrony przeciwporażeniowej, przekrojów przewodów i uziemienia punktu rozdziału. Wtedy w praktyce mówimy często o fragmencie instalacji TN-C-S, ale w zadaniach egzaminacyjnych bywa to skracane do TN-C. Odpowiedzi wskazujące TT są kuszące, bo w TT też spotyka się gniazda pięciobiegunowe i lokalny przewód ochronny PE. Jednak ochrona w TT opiera się na niezależnym uziemieniu odbiorcy i zwykle wymaga wyłączników różnicowoprądowych; samo oznaczenie PE na gnieździe nie oznacza, że odbiornik jest „zasilany z sieci TT” w takim sensie jak w układach TN. Układ IT też nie jest tu dobrym wyborem, bo jego punkt neutralny jest izolowany od ziemi albo połączony przez dużą impedancję, a przewód N nie zawsze jest dostępny i stosowany. W instalacjach IT dochodzą też urządzenia kontroli stanu izolacji, więc nie wolno wrzucać go do jednego worka ze zwykłym gniazdem siłowym. Moim zdaniem najbezpieczniej zapamiętać: pokazane gniazdo wymaga trzech faz, N i osobnego PE na zaciskach, więc egzaminacyjnie szukamy TN-S oraz TN-C po poprawnym rozdziale PEN, a nie TT czy IT.