Na ilustracji są pokazane typowe dławnice kablowe, czyli element osprzętu służący do wprowadzania przewodów i kabli do obudów urządzeń, rozdzielnic, puszek czy szaf sterowniczych. Charakterystyczny wygląd: korpus z gwintem, nakrętka dociskowa oraz uszczelka gumowa lub elastomerowa, od razu zdradza, że to właśnie dławnice, a nie złączki czy mufy. Po dokręceniu nakrętki wkład uszczelniający zaciska się na płaszczu kabla, zapewniając odciążenie naprężeń mechanicznych oraz szczelność na poziomie np. IP54, IP65 czy IP68 – zależnie od typu. W praktyce stosuje się je wszędzie tam, gdzie przewód przechodzi przez ściankę obudowy: w falownikach, sterownikach PLC, puszkach instalacyjnych na elewacji, lampach ulicznych itp. Dobrze dobrana dławnica musi pasować średnicą do zewnętrznej średnicy kabla, mieć odpowiedni materiał (najczęściej poliamid, czasem metal) oraz klasę szczelności zgodną z wymaganiami norm PN‑EN 60529 i dokumentacją urządzenia. Moim zdaniem warto też pamiętać o stosowaniu podkładek uszczelniających przy montażu w cienkich blachach, bo bez tego łatwo stracić deklarowany stopień IP. Dławnice chronią też przed wyrwaniem kabla z urządzenia, co jest jedną z podstawowych dobrych praktyk montażowych – nie wolno polegać tylko na zaciskach w kostce czy złączce. W wielu zakładach to wręcz standard: każdy kabel wchodzący do szafy musi być wprowadzony przez odpowiednio dobraną dławnicę z odciążeniem.
Na zdjęciu łatwo się pomylić, bo widać kilka elementów w komplecie: korpus, nakrętkę, wkład uszczelniający, podkładkę. To może sugerować różne rodzaje osprzętu, ale tutaj kluczowa jest funkcja i konstrukcja. Złączki skrętne służą do łączenia żył przewodów ze sobą, najczęściej wewnątrz puszek instalacyjnych. Mają kształt małych kapturków z gwintowanym wnętrzem, do których wkłada się odizolowane końcówki przewodów i skręca. Nie przechodzą przez ścianki obudów, nie mają gwintu montażowego ani nakrętki kontrującej od drugiej strony. Na ilustracji wyraźnie widać elementy z gwintem zewnętrznym oraz osobne nakrętki – to cecha typowa dla dławnic, a nie złączek. Mufy przelotowe kojarzą się z naprawą lub przedłużaniem kabli, szczególnie energetycznych. Zazwyczaj mają podłużny kształt, obejmują miejsce połączenia dwóch odcinków kabla i są wypełniane żywicą, żelem albo wykonane w technologii termokurczliwej. Zapewniają izolację i szczelność na całej długości miejsca łączenia. Na zdjęciu nie ma żadnego podłużnego korpusu obejmującego dwa kable, tylko element montowany w otworze, co całkowicie wyklucza mufę przelotową. Kapturki termokurczliwe to z kolei osłony z tworzywa termokurczliwego zakładane na końcówki kabli, często przy zakończeniach linii. Po nagrzaniu dopasowują się do kształtu żył i izolacji, uszczelniając i zabezpieczając końcówkę przed wilgocią. Są cienkościenne, elastyczne przed obkurczeniem, nie mają gwintów, nakrętek ani uszczelek płaskich. Tymczasem na ilustracji widoczny jest typowy komplet elementów dławnicy: część gwintowana do wkręcenia w obudowę, nakrętka kontrująca, wkład uszczelniający z „zębami” zaciskającymi się na płaszczu kabla. Typowym błędem jest ocenianie tylko ogólnego kształtu i koloru osprzętu, bez zastanowienia się nad sposobem montażu i funkcją. Jeśli element ma gwint do przeprowadzenia przez ściankę i dociska kabel od zewnątrz, to nie jest ani złączka, ani mufka, ani kapturek, tylko klasyczna dławnica kablowa, używana zgodnie z dobrymi praktykami montażu instalacji i obudów elektrycznych.