Na schemacie widać typowy układ do pomiaru rezystancji uziomu metodą 3‑przewodową (czasem mówi się: 3‑biegunową). Mamy zaciski miernika oznaczone E, S, H oraz dwa pomocnicze uziomy wbijane w grunt – sondę prądową i sondę napięciową – plus badany uziom przy obiekcie. To dokładnie odpowiada pomiarowi rezystancji uziemienia, a nie żadnemu innemu pomiarowi z listy. Miernik wytwarza prąd pomiędzy zaciskiem E (uziom badany) a zaciskiem H (sonda prądowa w ziemi), a następnie mierzy spadek napięcia między E a S (sonda napięciowa). Na tej podstawie oblicza R = U/I, czyli rezystancję uziomu. W praktyce takie pomiary wykonuje się przy odbiorach instalacji, przy okresowych przeglądach ochrony przeciwporażeniowej oraz przy weryfikacji skuteczności uziemienia ochronnego, odgromowego czy uziomów stacji transformatorowych. Normowo odnosi się to m.in. do PN‑HD 60364 i PN‑EN 62305, gdzie wymagane są odpowiednie wartości rezystancji uziemienia w zależności od układu sieci i rodzaju instalacji. Moim zdaniem warto zapamiętać też układ rozmieszczenia sond: sonda prądowa H zwykle najdalej od obiektu, sonda napięciowa S mniej więcej w 0,6 odległości między badanym uziomem a sondą prądową – to minimalizuje wpływ wzajemnego nakładania się pól potencjału. W praktyce często trzeba kombinować z miejscem wbicia sond, omijać przewodzące konstrukcje, rury, zbrojenia, bo one potrafią mocno zafałszować wynik. Dobrą praktyką jest też wykonanie kilku pomiarów przy różnym położeniu sondy napięciowej i sprawdzenie stabilności wyniku – jeśli rezystancja się nie zmienia, układ pomiarowy jest poprawnie rozłożony.
Na rysunku pokazano bardzo charakterystyczny układ pomiarowy, który łatwo pomylić z innymi pomiarami ochronnymi, jeśli patrzy się tylko na sam miernik, a nie na sposób podłączenia. Widać jednak wyraźnie dwie sondy wbijane w grunt oraz przewód do badanego uziomu obiektu, a zaciski miernika opisane jako E, S, H. To jest typowy zestaw do badania rezystancji uziomu metodą techniczną z sondami pomocniczymi, a nie na przykład do pomiaru rezystancji izolacji. Przy pomiarze rezystancji izolacji używa się miernika typu megomierz, który podaje wysokie napięcie stałe (500 V, 1000 V itd.) między żyłą a ziemią lub między żyłami. Nie ma tam żadnych sond w ziemi, bada się przewody, uzwojenia, aparaturę, a podłączenia są z reguły dwuprzewodowe. Dlatego obecność dwóch elektrod wbitych w ziemię od razu powinna zapalić lampkę, że chodzi o obwód uziemiający. Z kolei pomiar impedancji pętli zwarcia wykonuje się w zupełnie inny sposób: miernik podłącza się bezpośrednio do gniazda, zacisków rozdzielnicy albo do badanego punktu instalacji, a miernik wymusza krótki impuls prądu między przewodem fazowym a przewodem ochronnym lub neutralnym. Na schematach takich pomiarów nie zobaczymy dodatkowych sond w gruncie, bo pętla zwarcia zamyka się przez sieć zasilającą, nie przez rozległy system uziomów. Częsty błąd polega na tym, że każdą "skrzynkę" z trzema przewodami traktuje się jako miernik pętli zwarcia, co tutaj jest mylące. Ostatnia proponowana odpowiedź dotyczy parametrów wyłącznika różnicowoprądowego. W tym przypadku stosuje się specjalne mierniki RCD, które podają prąd różnicowy o określonej wartości i mierzą czas zadziałania oraz prąd, przy którym wyłącznik wyłącza obwód. Schemat połączeń odbywa się wewnątrz instalacji, zwykle w rozdzielnicy lub gnieździe, bez żadnych sond terenowych. Na rysunku nie ma też żadnego symbolu RCD, tylko obiekt z uziomem. Z mojego doświadczenia wynika, że klucz do poprawnej identyfikacji takich zadań to patrzenie nie na sam miernik, ale na elementy otoczenia: uziom obiektu, sondy pomocnicze, oznaczenia E/S/H – to jednoznacznie wskazuje na pomiar rezystancji uziemienia, wymagany przez normy jako element sprawdzenia skuteczności ochrony przeciwporażeniowej i odgromowej.