Prawidłowo wskazana została ilustracja 4, bo właśnie tam widzimy typową rozdzielnicę natynkową przeznaczoną do montażu na ścianie, a nie w jej wnętrzu. Charakterystyczne cechy to wyraźnie wystająca obudowa, brak kołnierza do osadzenia w tynku oraz zaokrąglone krawędzie korpusu, które po prostu „siadają” na gotowej ścianie. Taka rozdzielnica ma zwykle przygotowane miejsca na przepusty kablowe z góry, z dołu lub z tyłu, żeby można było wygodnie wprowadzić przewody w istniejącej instalacji. Od frontu widoczna jest uchylna, najczęściej przezroczysta pokrywa, pod którą montuje się aparaturę na szynie DIN: wyłączniki nadprądowe, różnicowoprądowe, ograniczniki przepięć, liczniki energii itp. W praktyce natynkowe rozdzielnice stosuje się głównie w garażach, piwnicach, pomieszczeniach gospodarczych, warsztatach, a także w instalacjach modernizowanych, gdzie nie ma sensu kuć ścian pod wersję podtynkową. Moim zdaniem to jest najwygodniejsze rozwiązanie wszędzie tam, gdzie liczy się łatwy dostęp serwisowy i możliwość późniejszej rozbudowy obwodów. Zgodnie z dobrą praktyką i wymaganiami norm (PN‑HD 60364 i norm producentów osprzętu) dobierając taką rozdzielnicę zwraca się uwagę na stopień ochrony IP, klasę izolacji, ilość modułów oraz sposób wprowadzenia kabli. Ważne jest też prawidłowe mocowanie do podłoża – kołki rozporowe lub odpowiednie śruby – tak, aby obudowa była stabilna, nie przenosiła naprężeń na przewody i zapewniała odpowiednie warunki chłodzenia aparatów. W instalacjach domowych często spotyka się rozdzielnice natynkowe w wykonaniu z tworzywa, dokładnie takie jak na ilustracji 4, bo są lekkie, łatwe w montażu i odporne na korozję.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie pokazane elementy to różnego typu obudowy i szafki elektryczne, ale tylko jedna z nich jest typową rozdzielnicą natynkową do instalacji mieszkaniowych lub małych obiektów. Błąd najczęściej wynika z tego, że patrzymy ogólnie: „skrzynka z drzwiczkami, więc pewnie rozdzielnica”. W elektryce takie uproszczenie rzadko się sprawdza. Na ilustracji 1 mamy obudowę, która może pełnić funkcję rozdzielnicy, ale jej konstrukcja i głębokość sugerują raczej wykonanie specjalistyczne (np. szafka licznikowa, sterownicza lub telekomunikacyjna). Często jest to wersja do zabudowy wnękowej albo przeznaczona na zewnątrz budynku, a nie klasyczna, mała rozdzielnica natynkowa do wnętrz. Brakuje też typowego, modułowego „układu okienek” pod aparaturę, jaki kojarzymy z domowymi rozdzielnicami. Ilustracja 2 przedstawia wolnostojącą szafę rozdzielczą lub budowlaną, z własnym stelażem i gniazdami siłowymi. To osprzęt bardziej przemysłowy, często używany na budowach, w halach czy rozdzielniach głównych. Taka szafa nie jest natynkowa, bo nie montuje się jej bezpośrednio na ścianie – stoi na własnych nogach albo jest kotwiona do podłoża. Funkcyjnie to również rozdzielnica, ale zupełnie innej klasy i przeznaczenia niż prosta rozdzielnica natynkowa. Na ilustracji 3 widać obudowę techniczną, która może być np. szafką licznikową, telekomunikacyjną lub obudową pod urządzenia niskoprądowe. Wnętrze i sposób przygotowania otworów wskazuje, że nie jest to typowa modułowa rozdzielnica z miejscem na wyłączniki nadprądowe na szynie DIN. W praktyce instalacyjnej rozdzielnice natynkowe do instalacji domowych mają znormalizowane pola modułowe i przezroczystą lub pełną klapę, czego tutaj brak. Dobra praktyka mówi, żeby rozróżniać: szafy wolnostojące, rozdzielnice podtynkowe, natynkowe i obudowy specjalne. Rozdzielnica natynkowa, o którą pytano, to kompaktowa skrzynka przykręcana bezpośrednio do ściany, z frontową pokrywą i modułowym wnętrzem – dokładnie taka jak na ilustracji 4. Warto przy kolejnych zadaniach zwracać uwagę na sposób montażu (na ścianie, we wnęce, na stojaku) oraz na typowe cechy modułowej aparatury, bo to bardzo ułatwia poprawną identyfikację osprzętu.