Jaką wartość natężenia prądu wskazuje miliamperomierz ustawiony na zakresie 400 mA?

Wskazanie 208 mA wynika z tego, że miliamperomierz ma podłączony przewód do zacisku zakresu 400 mA, a nie do 250 mA czy 40 mA. Na tarczy przyrządu widoczna jest skala podstawowa od 0 do 250 działek, a wskazówka stoi mniej więcej przy wartości 130 na tej skali. Przy pomiarze analogowym trzeba więc przeliczyć odczyt proporcjonalnie do wybranego zakresu: I = (130/250) · 400 mA = 208 mA. To jest bardzo typowa sytuacja w pracowni pomiarów elektrycznych: skala na mierniku nie zawsze ma takie same liczby jak aktualnie użyty zakres. Moim zdaniem to jeden z częstszych haczyków, bo ktoś patrzy tylko na wskazówkę i zapomina o gnieździe pomiarowym. Dobra praktyka jest taka, żeby najpierw sprawdzić położenie przewodów, zakres, jednostkę, a dopiero potem czytać skalę. Zgodnie z zasadami bezpiecznych pomiarów, spotykanymi m.in. w podejściu norm PN-EN 61010 dla przyrządów pomiarowych, zaczyna się od zakresu większego od spodziewanej wartości prądu. Chroni to ustrój miernika przed przeciążeniem i daje bardziej wiarygodny wynik. W praktyce elektryka taki odczyt może dotyczyć np. poboru prądu przez mały odbiornik, cewkę przekaźnika albo fragment układu sterowania.
W tym zadaniu najłatwiej pomylić sam odczyt ze skali z rzeczywistym prądem płynącym przez miernik. Wskazanie około 130 na podziałce nie oznacza automatycznie 130 mA, bo skala przyrządu jest wyskalowana od 0 do 250 działek, a przewód pomiarowy jest włożony w zacisk zakresu 400 mA. To zmienia przelicznik. Trzeba potraktować wskazówkę jako część pełnego wychylenia: 130 działek z 250 możliwych, a następnie odnieść to do zakresu 400 mA. Dlatego wynik wychodzi I = (130/250) · 400 mA = 208 mA. Wartości takie jak 170 mA albo 106 mA zwykle biorą się z niedokładnego spojrzenia na podziałkę, pomylenia sąsiednich kresek albo zastosowania złej proporcji. Czasem ktoś liczy tak, jakby pełna skala miała 300 działek, albo jakby miernik pracował na zakresie 250 mA. No i wtedy wynik niby wygląda rozsądnie, ale technicznie jest niepoprawny. Z mojego doświadczenia przy miernikach analogowych trzeba robić to spokojnie: najpierw zakres, potem skala, potem proporcja i dopiero zapis wyniku z jednostką. Dobre praktyki pomiarowe wymagają też patrzenia na wskazówkę prostopadle do tarczy, żeby ograniczyć błąd paralaksy. W pomiarach elektrycznych, szczególnie przy prądzie, ma to znaczenie, bo błędny odczyt może prowadzić do złej oceny obciążenia układu, doboru bezpiecznika albo diagnozy uszkodzenia. Samo trafienie w kreskę na tarczy to za mało; trzeba jeszcze wiedzieć, co ta kreska oznacza na wybranym zakresie.