Prawidłowa odpowiedź to pomiar mocy metodą techniczną przy pomocy amperomierza i woltomierza. W tej metodzie nie używa się specjalistycznego watomierza, tylko dwa podstawowe przyrządy pomiarowe: mierzymy osobno prąd pobierany przez odbiornik (amperomierzem) oraz napięcie na jego zaciskach (woltomierzem), a moc obliczamy z zależności P = U · I. Dla obwodów prądu stałego i dla czysto rezystancyjnych obwodów prądu przemiennego to jest bardzo prosta i skuteczna metoda. W praktyce warsztatowej i na budowie często właśnie tak się sprawdza przybliżoną moc pobieraną przez odbiornik, gdy nie ma pod ręką watomierza. Trzeba tylko pamiętać o poprawnym włączeniu przyrządów: amperomierz szeregowo z odbiornikiem, a woltomierz równolegle do jego zacisków. Dobrą praktyką jest też dobór zakresów tak, żeby wskazania były mniej więcej w środkowym obszarze skali – wtedy błąd względny jest mniejszy. W instalacjach niskonapięciowych, zgodnie z typowym podejściem szkolnym i warsztatowym, ta metoda jest podstawą do zrozumienia bardziej zaawansowanych pomiarów mocy czynnej, biernej i pozornej. Moim zdaniem warto też od razu kojarzyć, że w sieciach jednofazowych z odbiorem o charakterze indukcyjnym lub pojemnościowym ten prosty wzór P = U · I już nie wystarcza, bo pojawia się współczynnik mocy cos φ, ale sam schemat pomiaru amperomierzem i woltomierzem nadal jest punktem wyjścia. W wielu normach i instrukcjach pomiarowych metoda techniczna jest opisywana jako dopuszczalna metoda orientacyjna, szczególnie tam, gdzie nie jest wymagana wysoka dokładność, tylko kontrola przybliżonego obciążenia obwodu czy urządzenia.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie wymienione przyrządy faktycznie kojarzą się z pomiarami elektrycznymi, ale tylko jeden zestaw nadaje się do klasycznej metody technicznej pomiaru mocy. Sedno sprawy jest takie, że metoda techniczna polega na osobnym zmierzeniu prądu i napięcia, a następnie obliczeniu mocy ze wzoru P = U · I. Do tego potrzebujemy amperomierza i woltomierza, a nie wyspecjalizowanych mostków czy omomierzy. Częsty błąd myślowy polega na tym, że ktoś widzi słowo „moc” i od razu automatycznie wybiera watomierz. Watomierz rzeczywiście służy do bezpośredniego pomiaru mocy czynnej i jest bardzo wygodny, ale nie jest to metoda techniczna w klasycznym rozumieniu, tylko pomiar bezpośredni wyspecjalizowanym przyrządem. Metoda techniczna jest trochę bardziej „szkolna” i warsztatowa: dwa proste przyrządy i obliczenia. Z kolei mostek Wheatstone’a to typowy układ do bardzo dokładnego pomiaru rezystancji, używany np. przy badaniach czujników rezystancyjnych albo przy precyzyjnych pomiarach elementów. On w ogóle nie służy do pomiaru mocy, więc wybór takiej odpowiedzi wynika raczej z kojarzenia znanej nazwy mostka z dowolnymi pomiarami. Podobnie omomierz – mierzy on opór, najczęściej metodą podania niewielkiego napięcia z własnego źródła w mierniku i pomiaru prądu. Na podstawie samej rezystancji nie wyznaczymy mocy pobieranej przez pracujące urządzenie, bo do mocy potrzebujemy znać aktualne napięcie zasilania i prąd w danym momencie pracy. Typowym błędem jest myślenie: „jak znam opór, to wszystko już wiem”, ale w praktyce instalacyjnej i przy maszynach elektrycznych warunki pracy zmieniają się, a sama rezystancja to za mało. Metoda techniczna z amperomierzem i woltomierzem jest prostsza, bardziej uniwersalna i zgodna z podstawowymi zasadami pomiarów mocy w obwodach prądu stałego i prostych obwodach AC. Dlatego inne odpowiedzi, choć brzmią fachowo, nie pasują do definicji tej konkretnej metody.