Która zależność musi być spełniona podczas wymiany uszkodzonych przewodów instalacji elektrycznej i ewentualnej zmiany ich zabezpieczeń nadprądowych?
| Iz – prąd obciążalności długotrwałej przewodu |
| IN – prąd znamionowy zabezpieczenia przeciążeniowego |
| IB – prąd wynikający z przewidywanej mocy przesyłanej przewodem |
W tej zależności chodzi o klasyczną zasadę doboru przewodu i zabezpieczenia przeciążeniowego: IB ≤ IN ≤ IZ. Najpierw prąd obciążenia IB, czyli prąd wynikający z przewidywanej mocy odbiorników, musi być nie większy niż prąd znamionowy zabezpieczenia IN. Inaczej bezpiecznik albo wyłącznik nadprądowy wybijałby przy normalnej pracy instalacji, co w praktyce jest po prostu źle dobranym obwodem. Jednocześnie IN nie może być większy niż obciążalność długotrwała przewodu IZ, bo wtedy przewód mógłby się nadmiernie nagrzewać zanim zabezpieczenie zadziała. To jest bardzo ważne przy wymianie uszkodzonych przewodów, bo nie wolno założyć cieńszego przewodu i zostawić większego zabezpieczenia „bo wcześniej działało”. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które elektryk powinien mieć mocno w głowie. Przykład praktyczny: jeśli obwód ma przewód o obciążalności 18 A, to zabezpieczenie 20 A będzie już podejrzane, a często niedopuszczalne, bo przewód może nie być chroniony przed przeciążeniem. Dobiera się więc np. zabezpieczenie 16 A, o ile prąd roboczy odbiorników nie przekracza tej wartości. Takie podejście wynika z dobrych praktyk i wymagań normowych stosowanych w instalacjach niskiego napięcia, m.in. zasad ochrony przewodów przed skutkami przeciążeń i przegrzania.
W tym pytaniu łatwo pomylić kolejność wielkości, bo wszystkie trzy prądy wyglądają podobnie, ale ich rola w instalacji jest zupełnie inna. Poprawna logika jest taka: odbiorniki wymagają pewnego prądu roboczego IB, zabezpieczenie IN ma ten prąd normalnie przepuszczać, a przewód IZ musi bezpiecznie wytrzymać prąd, przy którym zabezpieczenie jeszcze nie zadziałało. Dlatego zależność powinna mieć postać IB ≤ IN ≤ IZ. Jeżeli założymy, że IN ≤ IB, to zabezpieczenie może wyłączać obwód już przy normalnym użytkowaniu. To typowy błąd myślowy: ktoś chce „dać mniejsze zabezpieczenie dla bezpieczeństwa”, ale przesadza i obwód przestaje pracować poprawnie. Z kolei ustawienie IZ przed IN, czyli dopuszczenie sytuacji, w której zabezpieczenie ma większy prąd znamionowy niż przewód może długotrwale przenieść, jest znacznie groźniejsze. Wtedy przewód staje się najsłabszym elementem obwodu, nagrzewa się, izolacja szybciej się starzeje, a przy dłuższym przeciążeniu może dojść nawet do uszkodzenia instalacji albo pożaru. Błędne jest też traktowanie obciążalności przewodu jako wartości, która może być mniejsza od spodziewanego obciążenia. Przewód nie jest elementem „na styk”, tylko musi być dobrany z uwzględnieniem sposobu ułożenia, temperatury otoczenia, liczby żył obciążonych i rodzaju izolacji. Z mojego doświadczenia najwięcej pomyłek bierze się z patrzenia tylko na amperaż zabezpieczenia w rozdzielnicy, bez sprawdzenia przekroju i warunków pracy przewodu. A to właśnie przewód musi być chroniony przez zabezpieczenie, nie odwrotnie.