Do wykonania połączenia przewodów z żyłami jednodrutowymi za pomocą złączki typu WAGO należy użyć
Do wykonania połączenia przewodu z żyłą jednodrutową w złączce typu WAGO kluczowe jest poprawne przygotowanie końcówki przewodu, czyli zdjęcie izolacji na odpowiednią długość. W tym zestawie odpowiedzi właściwym narzędziem jest nóż monterski, bo przy przewodzie jednodrutowym nie wykonuje się zaciskania końcówek, nie używa prasy ani specjalnego zaprasowywania. Żyła po odizolowaniu jest sztywna i może być wsunięta bezpośrednio w tor prądowy złączki, oczywiście zgodnie z oznaczeniem długości odizolowania podanym przez producenta, często nadrukowanym na obudowie złączki. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd to zdjęcie zbyt krótkiego albo zbyt długiego odcinka izolacji. Za krótko odizolowany przewód może nie wejść dobrze w styk, a za długi zostawia odsłoniętą miedź poza złączką, co jest już niebezpieczne. Dobra praktyka instalacyjna mówi też, żeby nie nacinać żyły nożem, bo osłabiona miedź może się później złamać, szczególnie przy poprawkach w puszce. W instalacjach budynkowych takie złączki są bardzo popularne w puszkach łączeniowych, przy oprawach oświetleniowych i rozdziałach obwodów. Ważne jest dobranie złączki do przekroju przewodu, rodzaju żyły i obciążenia prądowego, zgodnie z danymi katalogowymi producenta oraz ogólnymi zasadami norm instalacyjnych, np. z grupy PN-HD 60364.
W tym pytaniu łatwo pomylić złączkę WAGO z innymi technikami łączenia przewodów, szczególnie z połączeniami zaciskanymi albo śrubowymi. Prasa hydrauliczna kojarzy się z solidnym, mocnym połączeniem, ale stosuje się ją głównie do zaprasowywania końcówek kablowych na przewodach o większych przekrojach, na przykład w rozdzielnicach głównych, przy kablach zasilających albo szynach połączeniowych. Do małej złączki instalacyjnej WAGO byłoby to kompletnie nieadekwatne narzędzie, wręcz absurdalne w praktyce warsztatowej.
Cęgi do zdejmowania izolacji są narzędziem bardzo przydatnym i moim zdaniem nawet wygodniejszym niż nóż, jeśli chodzi o estetyczne przygotowanie żyły. Jednak odpowiedź łącząca je z wkrętakiem sugeruje sposób pracy typowy dla zacisków śrubowych albo niektórych mechanizmów zwalniania przewodu. W typowych złączkach WAGO przeznaczonych do żył jednodrutowych przewód po odizolowaniu po prostu wprowadza się do zacisku sprężynowego. Nie dokręca się go śrubą, bo za docisk odpowiada element sprężysty wewnątrz złączki.
Zaciskarka końcówek też prowadzi w złą stronę. Używa się jej do tulejek, konektorów i końcówek kablowych, zwłaszcza przy przewodach wielodrutowych, gdzie trzeba uporządkować linkę i zapewnić pewny kontakt w zacisku. Żyła jednodrutowa nie wymaga tulejki, a wkładanie zaprasowanej końcówki do złączki, która nie jest do tego przewidziana, może pogorszyć styk. Typowy błąd myślowy polega tu na założeniu, że każde profesjonalne połączenie musi być czymś zaciśnięte. Przy WAGO profesjonalizm polega raczej na dobraniu właściwej złączki, zdjęciu izolacji na wymaganą długość i sprawdzeniu, czy przewód siedzi pewnie w zacisku.
Cęgi do zdejmowania izolacji są narzędziem bardzo przydatnym i moim zdaniem nawet wygodniejszym niż nóż, jeśli chodzi o estetyczne przygotowanie żyły. Jednak odpowiedź łącząca je z wkrętakiem sugeruje sposób pracy typowy dla zacisków śrubowych albo niektórych mechanizmów zwalniania przewodu. W typowych złączkach WAGO przeznaczonych do żył jednodrutowych przewód po odizolowaniu po prostu wprowadza się do zacisku sprężynowego. Nie dokręca się go śrubą, bo za docisk odpowiada element sprężysty wewnątrz złączki.
Zaciskarka końcówek też prowadzi w złą stronę. Używa się jej do tulejek, konektorów i końcówek kablowych, zwłaszcza przy przewodach wielodrutowych, gdzie trzeba uporządkować linkę i zapewnić pewny kontakt w zacisku. Żyła jednodrutowa nie wymaga tulejki, a wkładanie zaprasowanej końcówki do złączki, która nie jest do tego przewidziana, może pogorszyć styk. Typowy błąd myślowy polega tu na założeniu, że każde profesjonalne połączenie musi być czymś zaciśnięte. Przy WAGO profesjonalizm polega raczej na dobraniu właściwej złączki, zdjęciu izolacji na wymaganą długość i sprawdzeniu, czy przewód siedzi pewnie w zacisku.