Poprawna jest wartość 1,76 A, bo wyłącznik silnikowy ustawiamy na prąd fazowy uzwojenia przy połączeniu w gwiazdę, a nie na większy prąd podany dla połączenia w trójkąt. Na tabliczce znamionowej zapis 2,7/1,6 A oznacza: 2,7 A – prąd znamionowy przy połączeniu w trójkąt (Δ), 1,6 A – prąd znamionowy przy połączeniu w gwiazdę (Y). Skoro silnik ma uzwojenia skojarzone w gwiazdę, to podstawą do nastawy wyłącznika jest właśnie 1,6 A. Dobra praktyka mówi, że nastawę wyłącznika silnikowego ustawia się na ok. 1,1·I_N, czyli 10% powyżej prądu znamionowego silnika, żeby zabezpieczenie nie wyłączało przy każdym krótkotrwałym przeciążeniu rozruchowym, ale jednocześnie dobrze chroniło uzwojenia przed przegrzaniem. 1,1·1,6 A ≈ 1,76 A – i to dokładnie jest wartość z odpowiedzi. W realnej pracy warsztatowej elektryk, ustawiając wyłącznik silnikowy, zawsze patrzy na tabliczkę znamionową i na sposób skojarzenia uzwojeń. Gdy silnik pracuje w gwieździe, nie wolno brać prądu dla trójkąta, bo wtedy zabezpieczenie byłoby ustawione za wysoko i uzwojenia mogłyby się przegrzewać bez zadziałania wyłącznika. W instrukcjach producentów wyłączników silnikowych też jest zalecenie, żeby nastawę dobrać do prądu znamionowego silnika z niewielką nadwyżką, właśnie rzędu 1,05–1,2, najczęściej przyjmuje się 1,1. Z mojego doświadczenia w serwisie silników, taka nastawa 1,1·I_N to rozsądny kompromis między ochroną termiczną a bezproblemowym rozruchem, zwłaszcza w typowych aplikacjach przemysłowych jak wentylatory, pompy czy przenośniki.
Sedno problemu w tym zadaniu polega na poprawnym odczytaniu tabliczki znamionowej i powiązaniu jej z realnym sposobem skojarzenia uzwojeń. Zapis 2,7/1,6 A oznacza dwa różne prądy znamionowe dla dwóch różnych sposobów połączenia: pierwszy prąd odnosi się do połączenia w trójkąt, drugi do połączenia w gwiazdę. Jeżeli w pytaniu wyraźnie jest powiedziane, że uzwojenia są skojarzone w gwiazdę, to jedyną właściwą podstawą do nastawy zabezpieczenia jest prąd 1,6 A. Typowy błąd polega na mechanicznym przyjmowaniu wartości z tabliczki bez zastanowienia się, dla jakiego połączenia są one podane. Wtedy ktoś wybiera 2,70 A, bo „większe wygląda bezpieczniej” albo „przecież silnik tyle może pobrać”. To jednak prowadzi do ustawienia wyłącznika na zbyt wysoki prąd i w praktyce silnik może się grzać, izolacja starzeje się szybciej, a zabezpieczenie nie reaguje na długotrwałe przeciążenia. Druga pułapka to wybór dokładnie 1,60 A, czyli prądu znamionowego. Intuicyjnie wydaje się to logiczne, ale w eksploatacji trzeba uwzględnić tolerancję prądu, warunki rozruchu i niewielkie przeciążenia chwilowe. Dlatego dobrą praktyką jest przyjęcie około 1,1·I_N, a nie równego I_N. Z kolei wynik 2,97 A to zwykle efekt błędnego liczenia „1,1 razy ten większy prąd z tabliczki”, czyli liczenia od złej podstawy. Widać tu typowy błąd myślowy: ktoś dobrze pamięta współczynnik 1,1, ale nie zastanawia się, który prąd z tabliczki należy pomnożyć. W instalacjach przemysłowych takie pomyłki są niestety dość częste, szczególnie przy silnikach, które mogą pracować zarówno w gwieździe, jak i w trójkącie. Dlatego moim zdaniem zawsze warto na spokojnie sprawdzić: jak są fizycznie połączone zaciski silnika, jaki układ sieci mamy (np. 400/230 V) i dopiero wtedy dobrać nastawę wyłącznika silnikowego zgodnie z prądem znamionowym dla danego skojarzenia, z niewielkim zapasem wynikającym z zaleceń producentów aparatury.