Poprawna odpowiedź dobrze trafia w praktyczną rolę bocznika rezystancyjnego: taki bocznik służy do rozszerzania zakresu pomiarowego amperomierza. W uproszczeniu działa to tak, że większość mierzonego prądu płynie przez bocznik (czyli rezystor o bardzo małej, znanej rezystancji), a przez właściwy mechanizm pomiarowy amperomierza płynie tylko niewielka część prądu, bezpieczna dla jego ustroju pomiarowego. Dzięki temu można mierzyć znacznie większe prądy, niż wytrzymałby sam miernik. Z punktu widzenia teorii obwodów, bocznik jest połączony równolegle z ustrojem pomiarowym, a jego wartość dobiera się tak, aby przy maksymalnym prądzie miernika na boczniku odkładał się ten sam spadek napięcia co na ustroju. W praktyce stosuje się boczniki np. w pomiarach prądów kilkudziesięcio- czy kilkusetamperowych w rozdzielnicach, w zasilaczach dużej mocy, w instalacjach fotowoltaicznych czy w diagnostyce akumulatorów trakcyjnych. Często bocznik jest montowany bezpośrednio w torze prądowym, a amperomierz podłączony jest cienkimi przewodami do zacisków bocznika i mierzy jedynie spadek napięcia na nim, przeliczany fabrycznie na wartość prądu. To rozwiązanie jest zgodne z dobrą praktyką pomiarową – chroni przyrząd przed przeciążeniem, zmniejsza nagrzewanie ustroju pomiarowego i poprawia bezpieczeństwo obsługi. W normach dotyczących przyrządów pomiarowych i instalacji (np. PN-EN dotyczące przyrządów analogowych i cyfrowych) wyraźnie wskazuje się na konieczność stosowania odpowiednio dobranych boczników przy pomiarach dużych prądów. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: bocznik = duży prąd, mały spadek napięcia, większy zakres amperomierza.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo bocznik rezystancyjny bywa kojarzony z różnymi rodzajami pomiarów i systemów. Trzeba jednak pamiętać, że klasyczny bocznik to po prostu precyzyjny rezystor o małej rezystancji, włączany w tor prądowy po to, żeby mierzyć duże prądy pośrednio – przez pomiar spadku napięcia na nim. To nie jest ani element systemu zdalnego opomiarowania energii, ani specjalistyczne urządzenie do pomiaru rezystancji izolacji, ani tym bardziej sposób na zwiększanie zakresu woltomierza. Zdalny pomiar energii elektrycznej realizuje się przez liczniki energii (często z modułami komunikacyjnymi: M-Bus, Modbus, LTE itp.) oraz przekładniki prądowe i napięciowe, a nie przez same boczniki montowane do zwykłych mierników. Owszem, w niektórych licznikach mogą być wbudowane rezystory pomiarowe, ale ich rola pozostaje ta sama: pomiar prądu, nie transmisja danych. Pomiar prądów upływu przez izolację wykonuje się natomiast innymi metodami – najczęściej miernikami rezystancji izolacji (tzw. megomierzami), które podają na badany obiekt podwyższone napięcie probiercze (np. 500 V, 1000 V) i mierzą prąd upływu, przeliczając go na rezystancję. Bocznik rezystancyjny w takim zadaniu jest kompletnie niepraktyczny, bo rezystancje izolacji są rzędu megaomów i więcej, a prądy bardzo małe; tu liczy się wysoka impedancja przyrządu, a nie niski opór bocznika. Typowym źródłem nieporozumień jest też mylenie bocznika z tzw. dzielnikiem napięciowym. Zakres woltomierza rozszerza się właśnie przez dodanie szeregowego rezystora (lub dzielnika rezystorowego), który ogranicza prąd wpływający do ustroju miernika przy wyższych napięciach. Bocznik natomiast pracuje równolegle z ustrojem amperomierza i „przejmuje na siebie” większość prądu. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób wrzuca do jednego worka wszystkie rezystory pomiarowe, nie zwracając uwagi, czy mierzymy prąd, czy napięcie. A to kluczowa różnica – dobre praktyki pomiarowe i normy dotyczące przyrządów wyraźnie rozdzielają układy bocznikowe (dla prądu) od dzielników napięciowych (dla napięcia).