Prawidłowo wskazany okres 5 lat dla sprawdzania skuteczności ochrony przeciwporażeniowej i 1 rok dla sprawdzania rezystancji izolacji dobrze odzwierciedla praktykę eksploatacji instalacji w pomieszczeniach zagrożonych pożarem. W takich miejscach (np. stolarnie, lakiernie, magazyny materiałów łatwopalnych) instalacja elektryczna pracuje w trudniejszych warunkach: większe zapylenie, wilgoć, wyższa temperatura, obecność oparów palnych. To wszystko przyspiesza starzenie się izolacji przewodów i osprzętu. Dlatego pomiar rezystancji izolacji robi się częściej – co najmniej raz w roku – żeby wychwycić w porę spadek jakości izolacji, mikrouszkodzenia, zawilgocenia, nadpalenia. Z mojego doświadczenia w zakładach produkcyjnych roczny przegląd izolacji to absolutne minimum, a czasem robi się go nawet częściej, np. po większych awariach lub modernizacjach. Ochrona przeciwporażeniowa (sprawdzenie impedancji pętli zwarcia, ciągłości przewodów ochronnych, działania zabezpieczeń) jest oczywiście też kluczowa, ale jej parametry nie zmieniają się aż tak szybko w czasie, jeśli instalacja jest poprawnie wykonana i nie jest mechanicznie niszczona. Dlatego okres 5 lat jest tu uznawany za wystarczający, pod warunkiem normalnej eksploatacji i braku sygnałów o uszkodzeniach. Ważne jest też to, że mówimy o minimalnych okresach – dobre praktyki i niektóre wewnętrzne instrukcje zakładowe potrafią te terminy skracać. Normy i przepisy (np. wytyczne oparte na PN-HD 60364 i przepisach przeciwpożarowych) podkreślają, że w obiektach o podwyższonym ryzyku pożaru priorytetem jest kontrola stanu izolacji, bo to właśnie pogorszenie izolacji bardzo często jest początkiem zwarcia, a w konsekwencji pożaru. W praktyce technik lub elektryk z uprawnieniami SEP wykonuje pomiary, sporządza protokół i na tej podstawie ocenia się, czy instalacja nadaje się do dalszej eksploatacji, czy trzeba np. wymienić część przewodów, osprzętu albo dołożyć dodatkowe zabezpieczenia.
W pytaniu chodzi o specyficzne warunki pracy instalacji w pomieszczeniach zagrożonych pożarem, a więc takich, gdzie ryzyko zapłonu od instalacji elektrycznej jest realne i podwyższone. Typowym błędem jest tu mechaniczne przenoszenie ogólnych terminów przeglądów na obiekty szczególnie niebezpieczne pożarowo. Ktoś intuicyjnie zakłada, że skoro ochrona przeciwporażeniowa jest ważna, to trzeba ją sprawdzać najczęściej, a rezystancję izolacji można zostawić na dłuższy okres, bo „przewody przecież tak szybko się nie psują”. To jest właśnie odwrócenie priorytetów. W praktyce to właśnie stan izolacji ma kluczowe znaczenie dla zagrożenia pożarowego, bo pogorszenie izolacji prowadzi do przebić, prądów upływu, lokalnych przegrzań i w końcu do zwarć, które mogą zainicjować pożar. Zbyt krótki okres 1 roku dla ochrony przeciwporażeniowej i jednocześnie 1 roku dla rezystancji izolacji sugeruje traktowanie obu badań jako jednakowo wrażliwych na upływ czasu. Tymczasem parametry związane z ochroną przeciwporażeniową (np. impedancja pętli zwarcia, ciągłość przewodów PE) w prawidłowo wykonanej instalacji zmieniają się zwykle wolniej niż stan izolacji w środowisku zapylonym, wilgotnym czy chemicznie agresywnym. Z kolei pomysł, żeby zarówno ochronę przeciwporażeniową, jak i rezystancję izolacji sprawdzać co 5 lat, jest typowym uproszczeniem: „jeden termin dla wszystkiego będzie wygodniej”. Moim zdaniem to takie trochę życzeniowe podejście, które nie uwzględnia realnego przyspieszonego starzenia izolacji w pomieszczeniach o podwyższonym ryzyku pożaru. Jeszcze inny błąd polega na tym, że niektórzy uważają, iż skoro ochrona przeciwporażeniowa ma chronić życie ludzkie, to właśnie ją trzeba badać najczęściej, a izolacja może poczekać. W efekcie wybierany jest wariant z częstym sprawdzaniem ochrony przeciwporażeniowej i rzadkim badaniem izolacji. Takie podejście jest sprzeczne z logiką bezpieczeństwa pożarowego oraz z przyjętymi w branży dobrymi praktykami, które w obiektach szczególnie zagrożonych pożarem nakazują częstsze badanie izolacji. Normy i wytyczne eksploatacyjne jasno wskazują, że harmonogram pomiarów musi być dostosowany do rodzaju zagrożeń: ochronę przeciwporażeniową w tych pomieszczeniach można kontrolować rzadziej (np. co 5 lat), natomiast rezystancja izolacji powinna być badana co najmniej raz w roku, właśnie ze względu na ryzyko pożaru, a nie tylko porażenia.