W tym układzie przyrząd jest włączony tak, jak klasyczny watomierz do pomiaru mocy biernej w odbiorniku trójfazowym z symetrycznymi impedancjami Z. Mamy trzy jednakowe elementy połączone w gwiazdę lub coś bardzo zbliżonego, a watomierz jest wpięty między fazę L1 a sztuczny punkt odniesienia utworzony z pozostałych faz. Taki sposób włączenia wykorzystuje przesunięcie fazowe między napięciem a prądem w obwodzie, dzięki czemu wskazanie watomierza – po odpowiednim przeliczeniu – odpowiada mocy biernej Q jednej fazy lub całego układu, zależnie od przyjętej metody. W praktyce w pomiarach trójfazowych stosuje się kilka klasycznych metod: jednowatomierzową, dwuwatomierzową, czasem trójwatomierzową. Dla mocy biernej w układzie symetrycznym często używa się właśnie jednej fazy z odpowiednio przesuniętym napięciem odniesienia. W aparaturze pomiarowej producenci zgodnie z normami (np. PN-EN dotyczące przyrządów pomiarowych) wyraźnie rozróżniają watomierze do mocy czynnej i biernej, a ich zaciski oznacza się tak, aby uniknąć błędnego podłączenia. Moim zdaniem to pytanie dobrze pokazuje, że sam symbol W na schemacie nie zawsze oznacza tylko moc czynną – ważne jest, jak przyrząd jest włączony w układ. W eksploatacji instalacji i urządzeń trójfazowych znajomość takich metod pomiaru mocy biernej jest kluczowa, bo na tej podstawie dobiera się kompensację mocy biernej (baterie kondensatorów, dławiki), optymalizuje się współczynnik mocy i unika kar od dostawcy energii za zbyt duże pobory mocy biernej. W realnych pomiarach w rozdzielniach czy przy większych silnikach trójfazowych bardzo często technik właśnie sprawdza Q, żeby ocenić, czy układ kompensacji działa poprawnie.
Na tym schemacie łatwo się pomylić, bo widzimy klasyczny symbol watomierza i odruchowo kojarzy się to z pomiarem mocy czynnej. Jednak kluczowe jest nie tylko to, jaki przyrząd jest narysowany, ale przede wszystkim sposób jego włączenia w obwód trójfazowy. W pomiarach mocy czynnej watomierz podłącza się tak, żeby napięcie i prąd były w tej samej fazie co moc czynna, czyli wykorzystuje się bezpośrednie napięcie fazowe lub międzyfazowe oraz prąd danej fazy. Wtedy wskazanie odpowiada P, ewentualnie po zsumowaniu z kilku watomierzy. W tym zadaniu przyrząd jest wpięty inaczej – napięcie odniesienia jest dobrane tak, żeby uzyskać odpowiednie przesunięcie fazowe, charakterystyczne dla pomiaru mocy biernej, a nie czynnej. To dlatego odpowiedzi typu „moc czynna” czy „energia czynna” są merytorycznie błędne. Energia, zarówno czynna jak i bierna, to w ogóle inna wielkość: jest to całka z mocy po czasie, czyli do jej wyznaczenia potrzebny jest licznik energii (kWh, kvarh), a nie zwykły watomierz używany w danej chwili. Typowym błędem na egzaminach jest utożsamianie watomierza z licznikiem energii oraz zakładanie, że jeśli mamy odbiornik trójfazowy i przyrząd W, to na pewno chodzi o moc czynną. W praktyce pomiarowej, zgodnie z dobrymi zasadami i normami branżowymi, układ połączeń przyrządu zawsze sugeruje, jaką wielkość mierzymy: moc czynną, bierną, pozorną albo energię, i trzeba to dokładnie przeanalizować na schemacie zamiast kierować się samą nazwą przyrządu. Tu właśnie schemat wskazuje na metodę pomiaru mocy biernej w odbiorniku trójfazowym o jednakowych impedancjach.