Na zdjęciu widoczny jest rozłącznik modułowy, montowany na szynie DIN w rozdzielnicach niskiego napięcia, więc zaznaczenie odpowiedzi „Rozłącznik” jest jak najbardziej trafne. Charakterystyczne cechy to obudowa w standardzie aparatury modułowej, wyraźna dźwignia ręczna z pozycjami załącz/wyłącz, oznaczenie prądu znamionowego (tu 40 A) oraz symbole zgodne z normą IEC 60947-3, która dotyczy właśnie łączników niskonapięciowych, w tym rozłączników. Taki aparat służy głównie do ręcznego łączenia obwodów – do ich bezpiecznego załączania i odłączania przy prądach roboczych. Moim zdaniem w praktyce najłatwiej go rozpoznać po tym, że wygląda trochę jak wyłącznik nadprądowy, ale nie ma charakterystyki B/C/D, tylko podane parametry łączeniowe AC-22A, AC-23A i podobne. W instalacjach budynkowych rozłącznik pełni często funkcję wyłącznika głównego rozdzielnicy, rozłącznika izolacyjnego dla falownika PV, rozłącznika serwisowego przy maszynie lub odłącznika sekcyjnego dla konkretnego obwodu. Dobra praktyka zgodnie z PN‑HD 60364 i zaleceniami producentów mówi, że rozłącznik powinien zapewniać wyraźnie widoczną przerwę izolacyjną i możliwość łatwego wyłączenia zasilania podczas prac serwisowych. W odróżnieniu od bezpieczników czy wyłączników nadprądowych, ten aparat sam w sobie nie ma członu zabezpieczeniowego – jego zadaniem jest przede wszystkim funkcja łączeniowa i izolacyjna, a zabezpieczenia nadprądowe realizują inne elementy układu.
Na ilustracji pokazano typowy rozłącznik modułowy, ale w praktyce wielu osobom myli się on z innymi aparatami: odłącznikiem, wyłącznikiem czy nawet bezpiecznikiem. Wynika to z faktu, że cała ta aparatura ma podobną, „szynową” obudowę i montowana jest w jednej rozdzielnicy. Warto więc uporządkować pojęcia. Rozłącznik jest łącznikiem ręcznym, który służy do załączania i wyłączania obwodu przy prądach roboczych oraz do zapewnienia funkcji izolacyjnej – zgodnie z IEC 60947-3. Ma wyraźną dźwignię, pozycje pracy i często oznaczenia typu AC-20, AC-22. Nie ma natomiast wbudowanej charakterystyki zwarciowej czy przeciążeniowej. Odłącznik z kolei to aparat przeznaczony typowo do funkcji izolacyjnej, zwykle nie jest przeznaczony do częstego łączenia pod obciążeniem. Spotyka się go raczej w sieciach średniego napięcia, w polach rozdzielczych, jako odłącznik szyn zbiorczych czy linii – konstrukcyjnie wygląda zupełnie inaczej niż kompaktowy moduł na szynę DIN. Wyłącznik bywa mylony z rozłącznikiem, bo również ma dźwignię, ale wyłącznik mocy czy wyłącznik nadprądowy ma dodatkowo człon wyzwalający, który samoczynnie rozłącza obwód przy zwarciu lub przeciążeniu. Na obudowie znajdziemy charakterystykę B, C, D, wartości Icu, Ics itd. Tutaj tego nie ma, więc zakwalifikowanie tego aparatu jako zwykły „wyłącznik” sugeruje, że patrzymy tylko na wygląd, a nie na oznaczenia. Bezpiecznik natomiast to zupełnie inny typ zabezpieczenia – ma wkładkę topikową, która się przepala przy nadmiernym prądzie. Wkładki topikowe gG, aM, czy cylindryczne nie mają ruchomej dźwigni do ręcznego manewrowania obwodem. Typowym błędem jest utożsamianie każdego białego „klocka” w rozdzielnicy z bezpiecznikiem, co w praktyce prowadzi potem do złego doboru elementów i nieprawidłowej eksploatacji. Klucz do poprawnej identyfikacji to czytanie oznaczeń normowych, symboli łączeniowych i rozróżnianie funkcji: rozłączanie, odłączanie, zabezpieczanie. Na tym zdjęciu wszystkie te przesłanki wskazują jednoznacznie na rozłącznik.