Prawidłowa odpowiedź dobrze oddaje to, jak w praktyce powinno się przygotować instalację do pomiaru rezystancji izolacji po wyłączeniu napięcia. Kluczowe są trzy elementy: wszystkie odbiorniki muszą być odłączone od gniazd wtyczkowych, łączniki oświetleniowe powinny być w pozycji „załączone”, a źródła światła – wymontowane. Dlaczego tak? Podczas pomiaru podajesz na obwód napięcie probiercze z miernika (zwykle 250 V, 500 V albo 1000 V DC, zgodnie z PN‑HD 60364‑6). To napięcie nie może „przechodzić” przez żadne urządzenia, żadne żarówki, zasilacze LED, zasilacze impulsowe czy elektronikę w gniazdkach. Miernik ma badać wyłącznie stan izolacji przewodów i osprzętu instalacyjnego, a nie stan odbiorników. Moim zdaniem najważniejsza rzecz, o której się często zapomina, to właśnie konieczność włączenia łączników oświetleniowych. Jeżeli łącznik jest wyłączony, odcinasz część obwodu i mierzysz tylko fragment instalacji – wynik będzie zawyżony i kompletnie niemiarodajny. Dlatego dobra praktyka pomiarowa mówi: wszystkie łączniki w danym obwodzie ustawiamy w pozycji załączonej, a źródła światła wyjmujemy, żeby nie uszkodzić ich wysokim napięciem pomiarowym i żeby ich rezystancja nie fałszowała wyniku. Wyjęcie wszystkich wtyczek z gniazd też jest absolutnym standardem. Odbiorniki mają własne obwody, kondensatory, filtry EMC, zasilacze impulsowe – to wszystko może powodować zaniżenie wyniku rezystancji izolacji, a w skrajnym przypadku nawet uszkodzenie urządzenia. Z mojego doświadczenia na pomiarach okresowych w budynkach mieszkalnych i biurowych zawsze stosuje się zasadę: najpierw odłącz wszystko z gniazd, poinformuj użytkowników, dopiero potem mierz. Tego wymagają i normy, i zdrowy rozsądek. Warto też pamiętać, że pomiar rezystancji izolacji wykonuje się między żyłami fazowymi a przewodem ochronnym PE (lub PEN), a w niektórych przypadkach również między żyłami roboczymi. Dobrą praktyką jest rozłączenie wrażliwych urządzeń elektronicznych i modułów, np. sterowników automatyki. Prawidłowe przygotowanie obwodu – dokładnie tak, jak w zaznaczonej odpowiedzi – gwarantuje, że wynik rzeczywiście odzwierciedla stan izolacji przewodów, a nie przypadkowe właściwości podłączonych urządzeń.
Przy pomiarze rezystancji izolacji chodzi o jedno: sprawdzić stan izolacji przewodów i osprzętu instalacyjnego, a nie zachowanie podłączonych odbiorników. Dlatego obecność jakichkolwiek urządzeń wpiętych do gniazd wtyczkowych jest z merytorycznego punktu widzenia błędem. Odbiorniki wprowadzałyby do obwodu dodatkowe rezystancje, pojemności, filtry przeciwzakłóceniowe, zasilacze impulsowe itp., które całkowicie zafałszowują wynik. Co gorsza, napięcie probiercze z miernika (zwykle 500 V DC dla typowych instalacji 230/400 V) może uszkodzić czułą elektronikę. Stąd branżowa dobra praktyka i zapisy norm, jak PN‑HD 60364‑6, mówią jasno: przed pomiarem odłączyć wszystkie odbiorniki. Częsty błąd myślowy polega na przekonaniu, że skoro instalacja w normalnej pracy jest obciążona, to pomiar też „powinien” być wykonywany z podłączonymi urządzeniami, bo będzie bardziej „realny”. To niestety nie ten rodzaj badania. Pomiary pod obciążeniem robi się innymi metodami (np. pomiar spadków napięć, prądów roboczych), a rezystancja izolacji ma być mierzona na „gołej” instalacji, bez ingerencji odbiorników. Kolejne nieporozumienie dotyczy źródeł światła. Jeśli zostaną w oprawach, to ich rezystancja, a zwłaszcza układy elektroniczne w LED‑ach, świetlówkach kompaktowych czy zasilaczach, powodują, że miernik nie bada czysto izolacji przewodów, tylko mieszaninę izolacji i elementów odbiornika. Może to prowadzić do pozornie zbyt niskich wartości, a nawet do zadziałania zabezpieczeń w mierniku. Dlatego dobrym zwyczajem jest wymontowanie źródeł światła, a jednocześnie ustawienie łączników oświetleniowych w pozycji załączonej, żeby objąć pomiarem cały obwód aż do oprawy. Zdarza się też mylenie funkcji łączników: ktoś zakłada, że skoro obwód ma być „odłączony”, to wszystkie łączniki trzeba wyłączyć. Tymczasem napięcie zasilające jest już odłączone na rozdzielnicy, a łączniki w pomiarze pełnią tylko funkcję fragmentu toru przewodów. Mają być włączone, bo inaczej część instalacji pozostaje nieobjęta badaniem. To jest właśnie typowe źródło zawyżonych wyników rezystancji izolacji – mierzymy tylko część obwodu i cieszymy się z „ładnych” megaomów, które nic nie mówią o realnym stanie całej linii. Podsumowując, każda koncepcja, w której pozostawia się włączone odbiorniki w gniazdach lub zamontowane źródła światła, stoi w sprzeczności z zasadą, że mierzymy tylko izolację instalacji. Prawidłowe podejście wymaga: odłączenia wszystkich urządzeń, przygotowania obwodów tak, by były ciągłe (łączniki w pozycji załączonej) i usunięcia elementów, które mogłyby wpłynąć na wynik lub ulec uszkodzeniu podczas próby napięciowej.