Prawidłowo wskazana odpowiedź to „dokonywanie oględzin wymagających demontażu”, bo taka czynność wykracza poza typowe, podstawowe zadania eksploatacyjne zwykłego pracownika obsługującego urządzenia elektryczne. Standardowa obsługa to głównie nadzorowanie pracy urządzeń, reagowanie na sygnały alarmowe, bezpieczne uruchamianie i zatrzymywanie oraz proste przeglądy wizualne bez rozbierania osłon czy obudów. Zgodnie z praktyką zakładową i wymaganiami BHP (np. wynikającymi z instrukcji eksploatacji, przepisów SEP czy ogólnych zasad prac przy urządzeniach pod napięciem), wszelkie czynności wymagające demontażu elementów konstrukcyjnych, zdejmowania osłon, ingerencji w część czynną urządzenia traktuje się już jako prace konserwacyjne, remontowe albo specjalistyczne. Takie prace powinny wykonywać osoby z wyższymi kwalifikacjami, odpowiednimi uprawnieniami eksploatacyjnymi i często z uprawnieniami do prac pod napięciem lub przy wyłączonym, zabezpieczonym urządzeniu. W praktyce wygląda to tak, że operator silnika czy rozdzielnicy kontroluje wskazania przyrządów, nasłuchuje nietypowych dźwięków, sprawdza temperaturę obudowy, kontroluje lampki sygnalizacyjne, ale nie rozbiera urządzenia, żeby zajrzeć do środka. Oględziny z demontażem obudów, zacisków, szyn prądowych to już zadanie dla ekipy utrzymania ruchu, elektryków serwisowych lub działu remontowego. Moim zdaniem to bardzo sensowny podział: minimalizuje ryzyko porażenia, zwarcia, uszkodzenia sprzętu i sprawia, że za bardziej ryzykowne czynności odpowiadają osoby faktycznie do tego przeszkolone i wyposażone w odpowiednie środki ochrony indywidualnej i procedury odłączenia, uziemienia i sprawdzenia braku napięcia.
W tego typu pytaniach łatwo pomylić zwykłe czynności obsługowe z pracami bardziej zaawansowanymi, które wymagają już demontażu elementów urządzenia. W praktyce eksploatacji maszyn i urządzeń elektrycznych przyjmuje się, że pracownik obsługi ma prawo i obowiązek nadzorować urządzenie w czasie pracy, czyli obserwować wskaźniki, nasłuchiwać nietypowych odgłosów, sprawdzać, czy nie ma wycieków, przegrzewania, iskrzenia. To klasyczna eksploatacja, bez wchodzenia do wnętrza urządzenia. Tak samo uruchamianie i zatrzymywanie urządzeń, zgodnie z instrukcją producenta i procedurami zakładowymi, to absolutnie podstawowe zadanie obsługi. Operator musi umieć bezpiecznie włączyć i wyłączyć napęd, linię technologiczną czy rozdzielnicę sterowniczą, często w sytuacjach awaryjnych. Trudno byłoby uznać, że to nie jest jego zadanie – to przecież sedno pracy na stanowisku obsługowym. Podobnie przeglądy niewymagające demontażu, oparte na oględzinach zewnętrznych, kontroli stanu przewodów dostępnych z zewnątrz, sprawdzeniu czystości, oznaczeń czy kompletności osłon, zalicza się do lżejszych czynności eksploatacyjnych. Takie przeglądy można wykonywać przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa, często nawet bez wyłączania całej instalacji, o ile nie narusza się stref niebezpiecznych. Błąd myślowy często polega na tym, że wszystko wrzuca się do jednego worka pod hasłem „oględziny” albo „przegląd”. Tymczasem kluczowe jest słowo „wymagających demontażu”. Jeżeli trzeba coś rozebrać, zdjąć osłonę, odkręcić pokrywę rozdzielnicy, zbliżyć się do części czynnych, to nie jest już zwykła obsługa, tylko praca serwisowa lub remontowa. Takie działania są obwarowane dodatkowymi wymaganiami: wyłączenie i zabezpieczenie przed przypadkowym załączeniem, sprawdzenie braku napięcia, uziemienie, stosowanie środków ochrony indywidualnej i posiadanie odpowiednich uprawnień. Dlatego właśnie to oględziny wymagające demontażu nie należą do typowych zadań eksploatacyjnych zwykłego pracownika obsługującego urządzenia elektryczne.