Wskazanie gazociągu wykonanego rurami metalowymi jako elementu, którego nie wolno używać jako uziomu PE, jest jak najbardziej zgodne z zasadami bezpieczeństwa i z praktyką instalacyjną. Metalowe rurociągi gazowe są traktowane jako obce przewodzące części, które trzeba wyrównać potencjałowo (połączyć z główną szyną wyrównawczą), ale nie mogą pełnić roli zasadniczego uziomu ochronnego. Wynika to zarówno z wymagań norm (np. PN-HD 60364, przepisy dotyczące instalacji gazowych), jak i ze zdrowego rozsądku: przez ten przewód płynie gaz palny, a jakiekolwiek przepływy prądów zwarciowych czy roboczych przez taki rurociąg są po prostu niedopuszczalne. Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które trzeba mieć „w głowie na stałe”: gazociąg łączymy do instalacji wyrównawczej, ale nie projektujemy go jako elementu systemu uziemiającego. W praktyce na obiekcie stosuje się dedykowane uziomy: płytowe, otokowe, pionowe szpilkowe, ewentualnie uziomy fundamentowe. One są przewidziane do odprowadzania prądów zwarciowych, prądów odgromowych czy prądów upływu, mają odpowiedni przekrój, materiały i sposób zabudowy. Gazociąg natomiast może być demontowany, wymieniany, ktoś może wstawić wstawkę z tworzywa, zrobić modernizację, i nagle „uziom” znika, a ochrona przeciwporażeniowa przestaje działać. W dobrze zaprojektowanej instalacji elektrycznej rurociągi gazowe są tylko dołączane do głównych połączeń wyrównawczych, aby zredukować napięcia dotykowe i uniknąć przeskoków iskrowych, ale nie oblicza się ich jako części układu uziomowego. To jest dość twardy wymóg bezpieczeństwa – i naprawdę warto go zapamiętać na całe życie zawodowe.
To pytanie łapie wiele osób na takim trochę „zdroworozsądkowym” myśleniu, że skoro coś jest zakopane w ziemi albo z metalu i ma dobry kontakt z gruntem, to przecież świetnie się nada na uziom. W teorii brzmi to logicznie, ale w praktyce instalacyjnej i według norm takie podejście jest po prostu niebezpieczne. Uziom płytowy, sztuczny uziom otokowy czy zbrojenie fundamentowe są klasycznymi, jak najbardziej dopuszczalnymi elementami systemu uziemiającego. Projektuje się je z góry jako uziomy, z odpowiednim przekrojem, materiałem, zabezpieczeniem antykorozyjnym, głębokością i rezystancją uziemienia dobraną do wymagań ochrony przeciwporażeniowej i odgromowej. Z mojego doświadczenia to są rozwiązania, które w budynkach stosuje się na porządku dziennym – szczególnie uziom fundamentowy, który jest w zasadzie standardem dobrych praktyk, bo daje stabilne parametry i jest tani w wykonaniu na etapie budowy. Dlatego zaznaczanie ich jako „niedopuszczalnych” wynika zwykle z pomylenia pojęć albo z nieodróżniania uziomu od połączeń wyrównawczych. Problemem w tym zadaniu nie są wcale te trzy odpowiedzi, tylko właśnie gazociąg metalowy. Rurociągi gazowe, mimo że są przewodzące i często rozległe, nie mogą stanowić zasadniczego uziomu PE. One powinny być tylko dołączone do głównej szyny wyrównawczej jako obce przewodzące części, żeby zniwelować różnice potencjałów i zminimalizować ryzyko iskrzenia. Wykorzystywanie gazociągu jako drogi przepływu prądów zwarciowych albo prądów roboczych jest sprzeczne z wymaganiami bezpieczeństwa i przepisami branży gazowniczej. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś patrzy tylko na „dobry kontakt z ziemią”, a pomija konsekwencje: możliwość demontażu fragmentu instalacji, wstawki z tworzywa, zmiany trasy rurociągu, a co gorsza – potencjalne zagrożenie wybuchem przy uszkodzeniu izolacji i pojawieniu się łuku. W nowoczesnych instalacjach elektrycznych uziom należy projektować z dedykowanych elementów (płyty, otoki, pręty, fundamenty), a media takie jak gaz traktować wyłącznie jako elementy do wyrównania potencjałów, nigdy jako właściwy uziom ochronny.