W tym zadaniu kluczowe jest poprawne zsumowanie mocy wszystkich odbiorników i odniesienie jej do tabeli doboru zabezpieczeń trójfazowych. Mamy dwa trójfazowe przepływowe podgrzewacze wody po 9 kW każdy oraz piec trójfazowy 8 kW. Całkowita moc zainstalowana w obwodzie wynosi więc 9 kW + 9 kW + 8 kW = 26 kW. Z przedstawionej tabeli wynika, że dla zabezpieczenia 40 A dopuszczalna moc przyłączeniowa to 25,8 kW, czyli minimalnie mniej niż nasze 26 kW. Z punktu widzenia dobrych praktyk projektowych i norm (PN-HD 60364 i ogólnie zasady, żeby zabezpieczenie nie pracowało cały czas na granicy swoich możliwości) nie wolno dobrać zabezpieczenia „na styk” ani tym bardziej poniżej wymaganej mocy. Dlatego należy zastosować następny wyższy stopień, czyli zabezpieczenie o prądzie znamionowym 50 A, które według tabeli pozwala na moc przyłączeniową 32,2 kW. Moim zdaniem to bardzo typowa sytuacja z praktyki – urządzenia grzejne mają duże, długotrwałe obciążenie i jeśli dobierzemy zbyt małe zabezpieczenie, to przy równoczesnej pracy podgrzewaczy i pieca wyłącznik nadprądowy będzie niepotrzebnie zadziałał, co użytkownik odczuje jako „wybijanie korków”. W prawidłowym doborze zabezpieczenia zawsze uwzględnia się moc sumaryczną, charakter odbiorników, warunki chłodzenia przewodów oraz współczynnik jednoczesności, ale przy przepływowych podgrzewaczach wody zwykle przyjmuje się wysoką jednoczesność, bo często pracują razem. Z tego powodu wybór 50 A jest zgodny zarówno z tabelą, jak i z praktyką eksploatacyjną instalacji elektrycznych.
W tym pytaniu łatwo wpaść w kilka typowych pułapek myślowych. Pierwsza z nich to intuicyjne zaniżanie zabezpieczenia, bo „przecież rzadko wszystko pracuje jednocześnie”. W praktyce przy urządzeniach grzejnych, takich jak przepływowe podgrzewacze wody czy piece, przyjmuje się wysoki stopień jednoczesności, bo użytkownik uruchamia je często równolegle – ktoś korzysta z ciepłej wody, a jednocześnie działa piec. Jeśli więc ktoś wybiera np. 25 A lub 32 A, to zwykle wynika to z patrzenia tylko na pojedynczy odbiornik, a nie na sumę mocy całego obwodu. Drugi częsty błąd polega na tym, że ktoś dodaje moce, wychodzi mu około 26 kW i patrząc na tabelę widzi, że 25,8 kW jest „prawie to samo”, więc uznaje, że 40 A jeszcze wystarczy. To podejście jest sprzeczne z podstawową zasadą doboru zabezpieczeń: prąd znamionowy wyłącznika i jego moc dopuszczalna nie mogą być mniejsze od obciążenia obwodu. Praca zabezpieczenia dokładnie na granicy lub minimalnie poniżej powoduje przegrzewanie, częste, uciążliwe wyzwalanie oraz przyspieszone zużycie aparatu. Normy instalacyjne i praktyka projektowa wymagają, aby dobrać najbliższe wyższe zabezpieczenie z szeregu. Dochodzi do tego jeszcze kwestia przekroju przewodów – zbyt małe zabezpieczenie w stosunku do obciążenia sugeruje też, że przewód byłby dobrany błędnie. Z mojego doświadczenia takie „oszczędzanie” na prądzie znamionowym kończy się reklamacjami użytkowników i niepotrzebnymi wyjazdami serwisowymi. Dlatego poprawne rozumowanie prowadzi do wniosku, że ani 25 A, ani 32 A, ani 40 A nie zapewniają wymaganej mocy przyłączeniowej 26 kW i trzeba sięgnąć po 50 A, które daje już bezpieczny zapas i stabilną pracę instalacji.