Wyniki pomiarów bardzo ładnie pokazują, że uszkodzenie polega na przerwie między zaciskami 3 i 4. W wyłączniku silnikowym w pozycji ON każdy tor prądowy powinien mieć bardzo małą rezystancję pomiędzy zaciskiem wejściowym i wyjściowym: 1–2, 3–4, 5–6. Typowo jest to ułamek oma, tak jak w tabeli: 0,1 Ω dla odcinków 1–2 i 5–6. To oznacza, że dwa tory fazowe są sprawne. Natomiast pomiar 3–4 daje rezystancję nieskończoną, czyli przerwę w obwodzie – tor środkowej fazy jest rozłączony, mimo że dźwignia jest w pozycji załączenia. Z mojego doświadczenia takie uszkodzenie bywa skutkiem wypalenia styków, obluzowania zacisku albo wewnętrznego uszkodzenia mechanizmu wyłącznika. W praktyce objawia się to tym, że silnik trójfazowy nie startuje, „buczy”, albo pracuje na dwóch fazach, co jest skrajnie niebezpieczne dla uzwojeń. Prawidłowa diagnostyka polega właśnie na pomiarze rezystancji lub ciągłości każdego toru, zgodnie z dobrą praktyką i zaleceniami producentów aparatury oraz norm PN‑EN 60947 dotyczących łączeniowej aparatury niskonapięciowej. W serwisie zawsze sprawdza się osobno każdy tor: nie tylko czy nie ma zwarcia między fazami, ale też czy wszystkie styki zamykają się poprawnie. W tym zadaniu pomiary między 1–3, 2–3 i 5–4 pokazują nieskończoną rezystancję, co jest prawidłowe – nie powinno być połączeń między różnymi torami fazowymi przy wyłączniku w pozycji ON. Jedyną nieprawidłowością jest brak przewodzenia między 3 i 4, dlatego wniosek o przerwie w tym miejscu jest w pełni uzasadniony i zgodny z praktyką pomiarową przy diagnostyce wyłączników silnikowych.
Analizując takie zadanie, warto podejść do pomiarów trochę jak do czytania schematu. Wyłącznik silnikowy w pozycji ON powinien przewodzić prąd w trzech niezależnych torach: 1–2, 3–4, 5–6. Każdy z tych torów ma mieć małą rezystancję, rzędu dziesiątych części oma. Jednocześnie między poszczególnymi torami fazowymi nie może być żadnego połączenia – tam spodziewamy się rezystancji nieskończonej. Stąd typowy błąd polega na tym, że ktoś widzi w tabeli dużo symboli nieskończoności i automatycznie kojarzy to ze zwarciem albo z jakimś innym „poważnym” uszkodzeniem, zamiast na spokojnie porównać wyniki z tym, jak aparat powinien działać. Zwarcie między zaciskami 1 i 3 albo 2 i 3 oznaczałoby, że dwa różne tory fazowe są połączone ze sobą. W pomiarach miałoby to postać bardzo małej rezystancji między tymi zaciskami. Tutaj jest odwrotnie – między 1–3 i 2–3 mamy nieskończoność, czyli izolacja jest zachowana, więc o żadnym zwarciu nie ma mowy. Podobnie błędny wniosek o przerwie między 5 i 6 wynika z nieuwagi: tabela jasno pokazuje około 0,1 Ω między tymi zaciskami, czyli tor jest sprawny. W praktyce przy przeglądach i pomiarach instalacji oraz aparatury, zgodnie z dobrą praktyką pomiarową i wymaganiami norm dotyczącymi badań ciągłości obwodów, zawsze weryfikuje się każdy tor osobno. Uszkodzenie polegające na przerwie w jednym torze wyłącznika silnikowego jest zresztą dość typowe, szczególnie przy długotrwałym przeciążaniu lub luźnych zaciskach. W takiej sytuacji silnik dostaje tylko dwie fazy, co może prowadzić do przegrzania i zadziałania zabezpieczeń. Dlatego kluczem jest poprawne zinterpretowanie wartości: mała rezystancja oznacza połączenie robocze, nieskończona rezystancja – izolację lub przerwę. Dopiero zestawienie tych informacji pozwala poprawnie wskazać, że uszkodzony jest tor 3–4, a inne proponowane odpowiedzi nie pasują do wyników pomiarów.