W obwodach SELV (Safety Extra-Low Voltage) i PELV (Protective Extra-Low Voltage) cała idea ochrony polega właśnie na zasilaniu obwodu napięciem bezpiecznym, czyli tak niskim, że przy normalnych warunkach dotyk części czynnych nie powinien spowodować porażenia prądem. W normach, np. PN‑HD 60364, jasno określono zakresy napięć bardzo niskich: dla obwodów AC zazwyczaj do 50 V, a w niektórych środowiskach nawet niżej. Chodzi o to, że zamiast polegać wyłącznie na izolacji czy wyłącznikach różnicowoprądowych, ogranicza się sam poziom napięcia, przez co prąd przepływający przez ciało człowieka jest zbyt mały, żeby wyrządzić poważną szkodę. SELV ma dodatkowo izolację od innych obwodów i brak połączenia z ziemią, PELV może być uziemiony, ale dalej pracuje na napięciu bezpiecznym. W praktyce takie rozwiązania stosuje się np. w sterowaniu maszyn, zasilaczach 24 V DC w szafach sterowniczych, w oświetleniu w łazienkach czy basenach, w zasilaniu elektronarzędzi do pracy w warunkach podwyższonego zagrożenia. Moim zdaniem to jedna z najlogiczniejszych form ochrony przeciwporażeniowej: nawet jeśli zawiedzie izolacja, przewód się przetrze, ktoś dotknie zacisku – napięcie nadal pozostaje na tyle niskie, że ryzyko jest zdecydowanie ograniczone. Oczywiście dalej trzeba stosować dobre praktyki: odpowiednie przekroje przewodów, separowane zasilacze, właściwe stopnie ochrony IP i zgodność z dokumentacją producenta urządzeń, ale fundamentem SELV/PELV jest właśnie zasilanie napięciem bezpiecznym.
W tym zagadnieniu łatwo się pomylić, bo wiele różnych środków ochrony elektrycznej kojarzy się z bezpieczeństwem i wszystko brzmi trochę podobnie. Obwody SELV i PELV są jednak ściśle zdefiniowane w normach instalacyjnych i ich zadaniem jest ochrona przeciwporażeniowa poprzez zastosowanie bardzo niskiego napięcia, a nie przez inne dodatkowe środki. Stanowisko nieprzewodzące jest zupełnie innym środkiem ochrony – dotyczy organizacji miejsca pracy, stosowania podestów, mat izolacyjnych, specjalnych podłóg, aby człowiek nie miał dobrego kontaktu z ziemią. To jest ochrona zależna w dużym stopniu od warunków środowiskowych i zachowania użytkownika, a SELV/PELV to rozwiązanie konstrukcyjne w samej instalacji lub urządzeniu. Sprawa ochrony przeciwprzepięciowej też bywa myląca, bo obwody niskonapięciowe są często zasilane z zasilaczy, które mają własne zabezpieczenia, ale nie o to chodzi w definicji SELV/PELV. Ochrona przeciwprzepięciowa realizowana jest przez ograniczniki przepięć, warystory, iskierniki, odpowiedni układ uziemień i połączeń wyrównawczych, a nie przez sam fakt pracy na napięciu bardzo niskim. Podobnie jest z ochroną przeciwzwarciową: za nią odpowiadają bezpieczniki, wyłączniki nadprądowe, charakterystyki zabezpieczeń dobrane do przekrojów przewodów i prądów zwarciowych. SELV i PELV mogą oczywiście współpracować z tymi zabezpieczeniami, ale ich główna rola to ograniczenie napięcia dotykowego do poziomu uznanego za bezpieczny. Typowy błąd myślowy polega na wrzucaniu do jednego worka każdej formy ochrony i zakładaniu, że jak coś jest "bezpieczne", to chroni przed wszystkim: przepięciami, zwarciami, dotykiem bezpośrednim i pośrednim. W rzeczywistości normy rozbijają to na konkretne środki ochrony o jasno określonym przeznaczeniu, a SELV/PELV to klasyczna ochrona przez zastosowanie bardzo niskiego napięcia, a nie zastępnik wszystkich innych zabezpieczeń.