Wybrana odpowiedź dobrze oddaje sens normalizacji w kontekście stosowania układu TN‑S w Polsce. Normalizacja ma zapewnić przede wszystkim jednolitość stosowania rozwiązań – czyli żeby w całym kraju instalacje były projektowane i wykonywane według tych samych zasad. Dzięki temu elektryk, który wchodzi na dowolny obiekt, wie czego się spodziewać: osobny przewód ochronny PE, osobny neutralny N, odpowiednie przekroje, kolory żył, sposób uziemienia. To bardzo upraszcza eksploatację, serwis, pomiary i późniejsze modernizacje. Drugi element to zapewnienie ochrony życia i zdrowia. Układ TN‑S, zgodnie z wymaganiami norm PN‑HD 60364 i powiązanych, zwiększa skuteczność ochrony przeciwporażeniowej: mamy oddzielny przewód ochronny, mniejsze ryzyko pojawienia się napięcia na obudowach urządzeń, lepsze warunki do zadziałania zabezpieczeń różnicowoprądowych i nadprądowych. Z mojego doświadczenia widać to zwłaszcza w obiektach z dużą ilością elektroniki i urządzeń IT – TN‑S dużo lepiej znosi zakłócenia i prądy upływu. Trzeci punkt to zgodność z zasadami europejskimi. Polska przyjęła system norm zharmonizowanych z IEC i CENELEC, więc stosowanie TN‑S wpisuje się w europejskie standardy bezpieczeństwa i kompatybilności. To ułatwia też współpracę z zagranicznymi projektantami i producentami urządzeń. W praktyce oznacza to, że nowe instalacje w budynkach mieszkalnych, biurowych czy przemysłowych projektuje się właśnie w układzie TN‑S lub z rozdziałem PEN na PE i N możliwie blisko punktu zasilania, a nie „jak komu wygodnie”. Takie uporządkowanie, moim zdaniem, naprawdę podnosi poziom bezpieczeństwa i kultury technicznej w branży.
W odpowiedziach błędnych przewija się kilka pojęć, które same w sobie są ważne, ale nie wszystkie należą do głównych celów normalizacji decydujących o potrzebie stosowania układu TN‑S w Polsce. Kluczowy błąd polega na tym, że część osób traktuje „ułatwienie przesyłu energii” jako istotny powód wprowadzenia TN‑S. Przesył energii elektrycznej dotyczy przede wszystkim sieci wysokiego i średniego napięcia, linii przesyłowych i rozdzielczych, gdzie rozpatruje się straty mocy, obciążalność prądową, stabilność systemu. Układ TN‑S odnosi się głównie do instalacji niskiego napięcia w obiektach, a jego główne cele to bezpieczeństwo użytkowników i jednolitość rozwiązań, a nie efektywność przesyłu. W praktyce układ TN‑S nie „ułatwia przesyłu”, tylko poprawia warunki ochrony przeciwporażeniowej i kompatybilność z nowoczesną aparaturą. Kolejne nieporozumienie polega na pomijaniu jednego z trzech filarów: albo ochrony życia i zdrowia, albo zgodności z zasadami europejskimi, albo jednolitości stosowania. Jeżeli w odpowiedzi brakuje ochrony życia i zdrowia, to tracimy podstawowy sens norm PN‑HD 60364: te dokumenty są tworzone właśnie po to, żeby ograniczać ryzyko porażenia, pożaru, przepięć, a nie tylko „uporządkować papierologię”. Z drugiej strony, jeżeli ktoś ignoruje zgodność z zasadami europejskimi, to nie dostrzega, że Polska wdrożyła normy zharmonizowane z IEC i CENELEC, więc TN‑S jest elementem szerszego systemu wymagań obowiązujących w całej Unii. Natomiast rezygnacja z jednolitości stosowania prowadziłaby do sytuacji, w której każdy projektant robi instalację po swojemu, co byłoby koszmarem dla serwisu, pomiarów okresowych i bezpieczeństwa eksploatacji. Typowym błędem myślowym jest też mylenie zagadnień przesyłu energii (linie, sieci) z zagadnieniami instalacji odbiorczych w budynku. Normalizacja układu TN‑S nie ma poprawić ekonomiki przesyłu, tylko zapewnić spójne, bezpieczne i europejsko zgodne rozwiązania instalacyjne w obiektach.