Prawidłowy dobór przekroju 2,5 mm² dla obwodów gniazd wtyczkowych w instalacji mieszkaniowej podtynkowej wynika z przyjętych w branży norm i dobrych praktyk projektowych. W typowych instalacjach domowych obwody gniazdowe są zabezpieczane wyłącznikami nadprądowymi B16, czyli na prąd znamionowy 16 A. Dla takiego prądu obciążenia standardem jest właśnie przewód miedziany o przekroju 2,5 mm² ułożony pod tynkiem. Zapewnia on odpowiednią obciążalność długotrwałą, ograniczenie spadku napięcia oraz bezpieczeństwo cieplne przewodu. Przy obciążeniu rzędu kilku kilowatów (czajnik, pralka, zmywarka, odkurzacz, czasem kilka urządzeń jednocześnie) cieńszy przewód mógłby się nadmiernie nagrzewać, co w dłuższej perspektywie zwiększa ryzyko uszkodzenia izolacji, a nawet pożaru. Moim zdaniem warto to zapamiętać bardzo praktycznie: oświetlenie – 1,5 mm², gniazda – 2,5 mm², większe odbiorniki stałe (np. płyta indukcyjna) – jeszcze większe przekroje, dobierane z obliczeń. Dla gniazd nie chodzi tylko o sam prąd, ale też o długość linii i spadek napięcia. Normy i wytyczne (np. PN-HD 60364) wymagają, żeby spadek napięcia w obwodach końcowych był ograniczony, a większy przekrój przewodu pomaga ten warunek spełnić. W praktyce instalator, projektując obwód gniazd w mieszkaniu, przyjmuje przewód miedziany YDYp 3×2,5 mm² w tynku, zabezpieczony B16. To jest dziś taki „złoty standard” w budownictwie mieszkaniowym. Stosowanie mniejszego przekroju do gniazd zwykłego użytku uznaje się za niezgodne z zasadami sztuki instalatorskiej, a większego – zwykle nie ma sensu ekonomicznego i montażowego, chyba że z konkretnych powodów projektowych. W dobrze zrobionej instalacji przekrój 2,5 mm² daje rozsądny kompromis między bezpieczeństwem, trwałością i kosztem.
Przy tym pytaniu bardzo łatwo pomylić obwody gniazdowe z obwodami oświetleniowymi albo z obwodami przeznaczonymi dla dużych odbiorników. Wiele osób myśli tak: skoro w mieszkaniu są niewielkie odległości, to może wystarczy cieńszy przewód, bo i tak „nie będzie się grzał”. To jest typowy błąd myślowy, bo w instalacjach nie dobiera się przekroju tylko na oko, ale według obciążalności długotrwałej, rodzaju ułożenia i spodziewanego prądu zabezpieczenia. Przekrój 1 mm² jest w ogóle w instalacjach mieszkaniowych bardzo rzadki dla obwodów siłowych czy gniazdowych, praktycznie nie stosuje się go do gniazd. Jego obciążalność prądowa w ułożeniu podtynkowym jest zbyt mała dla typowego zabezpieczenia B16, więc przy normalnym użytkowaniu gniazd (czajnik 2 kW, żelazko, grzejnik, kilka urządzeń naraz) przewód mógłby się przegrzewać. To już nie jest tylko kwestia wygody, ale realnego zagrożenia uszkodzenia izolacji i pożaru. Przekrój 1,5 mm² wielu osobom kojarzy się z „standardem”, bo jest bardzo popularny, ale przede wszystkim w obwodach oświetleniowych z zabezpieczeniami rzędu 10 A. Dla gniazd wtyczkowych w mieszkaniówce przyjętym standardem jest zabezpieczenie 16 A, a do takiego zabezpieczenia, przy ułożeniu pod tynkiem, 1,5 mm² jest po prostu za mało według dobrych praktyk i wytycznych projektowych. Owszem, w niektórych specyficznych sytuacjach projektowych można by coś kombinować, ale w normalnej instalacji mieszkaniowej to nie przejdzie jako poprawne rozwiązanie. Z drugiej strony przekrój 4 mm² bywa stosowany w instalacjach, ale raczej do większych odbiorników stałych, jak płyty kuchenne, podgrzewacze wody czy linie zasilające rozdzielnice podrzędne. W zwykłym obwodzie gniazdowym w mieszkaniu taki przewód jest przewymiarowany: droższy, grubszy, trudniejszy do ułożenia w puszkach i osprzęcie, a realnie nie daje dodatkowych korzyści przy typowym obciążeniu 16 A. Z mojego doświadczenia wynika, że za wszystkimi błędnymi odpowiedziami stoi brak rozróżnienia: inne przekroje dla oświetlenia, inne dla gniazd, inne dla dużych odbiorników. Dlatego warto zapamiętać, że obwody gniazd w standardowej instalacji mieszkaniowej podtynkowej wykonuje się przewodem miedzianym o przekroju 2,5 mm², dopasowanym do zabezpieczenia 16 A i warunków ułożenia.