W jednopulsowym prostowniku sterowanym elementem kluczowym jest tyrystor, oznaczany na schematach jako SCR. To on pełni rolę zaworu półprzewodnikowego, który przewodzi prąd tylko wtedy, gdy zostanie wyzwolony impulsem na bramkę i pozostaje w stanie przewodzenia aż do spadku prądu poniżej prądu podtrzymania. Dzięki temu możemy regulować kąt załączenia w każdym półokresie napięcia przemiennego, a więc sterować wartością średnią napięcia wyprostowanego na obciążeniu R–L. Na przedstawionym schemacie mamy transformator Tr, wtórne napięcie U2, obciążenie rezystancyjno-indukcyjne oraz diodę Zenera pełniącą funkcję elementu stabilizującego lub ochronnego. Brakuje natomiast elementu wykonawczego, który pozwoliłby na sterowanie kątem przewodzenia – właśnie tyrystora. W praktyce takie układy stosuje się np. do regulacji prędkości obrotowej silników prądu stałego, regulacji mocy grzałek, sterowania ładowaniem akumulatorów czy zasilania prostych napędów w przemyśle. Z mojego doświadczenia w układach napędowych prostownik z tyrystorem jest rozwiązaniem klasycznym i dość niezawodnym, pod warunkiem prawidłowego doboru parametrów: napięcia blokowania, prądu znamionowego, sposobu chłodzenia oraz odpowiedniego układu sterowania bramką z galwaniczną separacją. Normy i dobre praktyki wymagają też stosowania właściwych zabezpieczeń przeciwprzepięciowych (np. RC snubber, warystor) oraz filtracji zakłóceń EMC, ponieważ sterowane prostowniki wprowadzają do sieci odkształcenia prądu. Podsumowując, aby z prostownika niesterowanego zrobić jednopulsowy prostownik sterowany, w miejscu przerwy w obwodzie trzeba wstawić właśnie tyrystor.
W jednopulsowym prostowniku sterowanym kluczowe jest słowo „sterowany”. Oznacza ono, że element prostujący musi umożliwiać regulację chwili rozpoczęcia przewodzenia w każdym półokresie napięcia przemiennego. Zwykła dioda prostownicza przewodzi automatycznie, gdy tylko jest spolaryzowana w kierunku przewodzenia, więc nie daje możliwości zmiany kąta załączenia – mamy wtedy prostownik niesterowany. To typowy błąd myślowy: skoro prostownik, to „na pewno dioda”. W wersji sterowanej potrzebny jest element, który można włączyć sygnałem sterującym, czyli tyrystor lub triak (dla prądu przemiennego dwukierunkowo), ale w tym konkretnym układzie jednopulsowym po stronie wtórnej transformatora stosuje się klasyczny tyrystor jednokierunkowy. Innym częstym skojarzeniem jest kondensator. Kondensator oczywiście bardzo często występuje w prostownikach, ale głównie jako element filtrujący (wygładzanie tętnień) albo element układu snubber do ograniczania przepięć i stromości narastania napięcia du/dt na tyrystorze. Sam kondensator nie pełni jednak funkcji elementu prostującego, nie ma właściwości jednokierunkowego przewodzenia, więc nie może „zastąpić” tyrystora w przerwie obwodu. Pojawia się też odpowiedź z diodą Zenera. Dioda Zenera pełni w prostownikach role pomocnicze: stabilizacja napięcia odniesienia, zabezpieczenie przed przepięciem, czasem ochrona bramki tyrystora. Nie nadaje się do sterowania przepływem dużego prądu obciążenia w pełnym zakresie napięcia wtórnego transformatora, bo jest projektowana na zupełnie inne warunki pracy i ma zupełnie inną charakterystykę prądowo-napięciową. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: elementem wykonawczym w prostownikach sterowanych jest tyrystor (lub układ tyrystorów), natomiast diody prostownicze, Zenera i kondensatory są dodatkowymi elementami kształtującymi przebiegi, stabilizującymi lub filtrującymi, ale nie zapewniają właściwej „sterowalności” układu.