W silnikach jednofazowych, takich jak na schemacie, kondensator rozruchowy Cr jest dokładany tylko na czas startu po to, żeby silnik miał dużo większy moment rozruchowy. Uzwojenie pomocnicze z kondensatorem wprowadza przesunięcie fazowe prądu względem uzwojenia głównego. Dzięki temu w stojanie powstaje pole magnetyczne zbliżone do wirującego, a nie tylko pulsujące. I właśnie takie „wirujące” pole powoduje powstanie silnego momentu elektromagnetycznego już od zera obrotów. Moim zdaniem to jest jedna z ważniejszych rzeczy przy pracy z silnikami jednofazowymi: bez odpowiednio dobranego kondensatora rozruchowego silnik często tylko buczy i nie może ruszyć pod obciążeniem. W praktyce stosuje się dwa kondensatory: pracy (Cp) o mniejszej pojemności, podłączony na stałe, i rozruchowy (Cr) o większej pojemności, dołączany przez wyłącznik odśrodkowy lub przekaźnik prądowy tylko na rozruch. Taki układ jest standardem w silnikach do sprężarek, hydroforów, większych wentylatorów, np. zgodnie z typowymi rozwiązaniami podawanymi w katalogach producentów silników jednofazowych. Dobrą praktyką jest tak dobrać pojemność kondensatora rozruchowego, aby silnik startował pewnie nawet przy ciężkim rozruchu, ale jednocześnie pamiętać, że kondensator rozruchowy nie może pracować ciągle, bo się przegrzeje. Podsumowując: jego główne zadanie to właśnie zwiększenie momentu rozruchowego, a nie oszczędzanie energii czy zmiana mocy znamionowej.
W tym typie silnika jednofazowego z uzwojeniem głównym i pomocniczym łatwo pomylić rolę kondensatora i przypisać mu różne, często błędne funkcje. Kondensator rozruchowy nie służy do „pompowania” mocy silnika ponad wartość znamionową. Moc mechaniczna oddawana na wale zależy głównie od konstrukcji silnika, przekroju żelaza, liczby zwojów, prądu i strat. Kondensator nie jest jakimś turbo-dopalaczem, który magicznie zwiększa moc; on jedynie poprawia warunki powstawania momentu elektromagnetycznego podczas startu, tworząc lepsze pole wirujące. Czasem pojawia się też mylne skojarzenie, że dodatkowy kondensator ma „pogorszyć sprawność”, bo coś tam jeszcze pobiera prąd. W rzeczywistości sprawność silnika w stanie ustalonym praktycznie nie jest określana przez kondensator rozruchowy, bo ten element i tak jest odłączany po rozruchu. Owszem, kondensator pracy wpływa na charakter prądu (koryguje cos φ), ale nie po to, żeby sprawność spadła, tylko żeby układ działał stabilnie. Kolejne typowe złudzenie to przekonanie, że kondensator rozruchowy zmniejsza moc czynną pobieraną z sieci. W momencie rozruchu silnik wręcz pobiera duży prąd, a więc i sporą moc czynną, bo musi pokonać bezwładność i często obciążenie mechaniczne. Kondensator wprowadza składnik pojemnościowy prądu, poprawiając warunki elektromagnetyczne w silniku, ale nie jest elementem służącym do oszczędzania energii w takim sensie, jak kompensacja mocy biernej w rozdzielnicy. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro kondensator „coś poprawia”, to od razu kojarzy się to z oszczędnością energii albo zwiększeniem mocy. W silnikach jednofazowych jego główna rola jest inna: wytworzenie odpowiedniego przesunięcia fazowego między prądami w uzwojeniu głównym i pomocniczym, tak aby przy rozruchu powstał wystarczająco duży moment elektromagnetyczny, który pewnie ruszy wirnik nawet przy ciężkim obciążeniu.