W instalacjach prowadzonych w ścianach z płyt gipsowo‑kartonowych stosuje się specjalny osprzęt podtynkowy przeznaczony do ścian lekkich, czyli tzw. puszki instalacyjne do płyt GK (czasem mówi się „puszki do karton‑gipsu”). Różnią się one od zwykłych puszek podtynkowych do murów tym, że mocuje się je w otworze wyciętym w płycie, a nie zalewa w tynku czy w betonie. Mają rozkładane „łapki” lub skrzydełka dociskowe, które po dokręceniu śrub rozpierają się za płytą i stabilnie trzymają puszkę w cienkiej ściance. Dzięki temu osprzęt (gniazda, łączniki, ściemniacze itp.) nie wypada, nie rusza się i spełnia wymagania mechaniczne. W praktyce, przy montażu instalacji w GK, najpierw prowadzi się przewody w przestrzeni między płytami (w ruszcie stalowym lub drewnianym), a następnie w wyznaczonych miejscach wycina się otwory otwornicą o odpowiedniej średnicy (najczęściej 60–68 mm) i montuje puszki do płyt GK. Dopiero do takich puszek można poprawnie zamocować osprzęt podtynkowy. Zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami producentów, nie wolno wciskać zwykłych puszek do muru w płytę GK ani montować osprzętu „na wkręty do płyty”, bo nie zapewnia to odpowiedniej wytrzymałości, ochrony przewodów oraz stopnia ochrony IP. W normach dotyczących instalacji w budynkach (np. PN‑HD 60364) kładzie się nacisk na dobór osprzętu odpowiedniego do rodzaju podłoża i sposobu prowadzenia przewodów, a puszki do GK są właśnie takim dedykowanym rozwiązaniem do ścian lekkich szkieletowych.
Przy instalacjach w ścianach z płyt gipsowo‑kartonowych bardzo łatwo przenieść nawyki z tradycyjnego budownictwa murowanego i próbować używać tego samego osprzętu, co w cegle czy betonie. To jest typowy błąd: ktoś myśli „puszka podtynkowa to puszka, wszystko jedno gdzie”, a niestety konstrukcja ściany z GK jest zupełnie inna niż ściany masywnej. Zwykłe puszki podtynkowe do muru są projektowane tak, żeby zostały unieruchomione przez tynk lub zaprawę. W cienkiej płycie gipsowo‑kartonowej nie ma materiału, który mógłby je „otulić” i utrzymać, więc po prostu nie mają się czego trzymać. W efekcie osprzęt jest luźny, może się wysuwać, a przy częstym użytkowaniu dochodzi do wyrabiania otworu w płycie. Innym złym pomysłem jest stosowanie osprzętu natynkowego tylko po to, żeby „ominąć problem” puszek. Jasne, technicznie da się przykręcić puszkę natynkową do płyty GK, ale całkowicie zmienia to charakter instalacji – zamiast estetycznej instalacji podtynkowej mamy wystające skrzynki, większe ryzyko uszkodzeń mechanicznych i często kolizję z zabudową meblową. Zdarza się też, że ktoś próbuje mocować gniazdo lub łącznik bezpośrednio w wyciętym otworze w płycie, na zwykłych kołkach lub wkrętach do GK. Takie rozwiązanie wygląda może „sprytnie”, ale nie spełnia wymagań normowych dotyczących ochrony przewodów, stopnia ochrony IP oraz wytrzymałości mechanicznej osprzętu. Brakuje komory instalacyjnej na połączenia przewodów, izolacja żył jest narażona na uszkodzenie ostrymi krawędziami płyty, a w razie przegrzania nie ma kontrolowanych warunków odprowadzania ciepła. Z mojego doświadczenia takie prowizorki szybko wychodzą na jaw przy pierwszym przeglądzie lub pomiarach odbiorczych. Dlatego w ścianach z GK stosuje się dedykowane puszki do płyt gipsowo‑kartonowych z łapkami rozporowymi. To one zapewniają stabilne mocowanie, odpowiednią przestrzeń na złącza, a także zgodność z dobrą praktyką montażową i wymaganiami norm instalacyjnych.