Farmaceuta doznał oparzenia podczas rozcieńczania perhydrolu. W miejscu, gdzie substancja miała kontakt ze skórą, należy niezwłocznie przeprowadzić płukanie
Przemywanie miejsca poparzenia zimną wodą to coś, co naprawdę warto robić, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z substancjami chemicznymi, jak perhydrol. Zimna woda świetnie schładza skórę, co pomaga załagodzić ból i ogranicza dalsze rozprzestrzenianie się drażniących substancji. Trzeba pamiętać, żeby przemywać skórę dużą ilością wody przez co najmniej 15 minut – to jest ważne, bo tak mówią wytyczne OSHA i zasady pierwszej pomocy. W laboratoriach chemicznych, na przykład, personel powinien wiedzieć, jak reagować na kontakt z substancjami żrącymi, żeby szybko przeprowadzić dekontaminację. Co ciekawe, zimna woda nie wchodzi w reakcje z perhydrolem, co byłoby ryzykowne z innymi chemikaliami. Dlatego te wszystkie działania mają na celu nie tylko złagodzenie skutków poparzenia, ale też zapobieganie poważniejszym problemom zdrowotnym wynikającym z kontaktu z chemikaliami.
Użycie wody utlenionej do przemywania miejsca kontaktu z perhydrolem to pomyłka, bo można wtedy wywołać nieprzewidziane reakcje chemiczne. Woda utleniona jest tak naprawdę rozcieńczonym nadtlenkiem wodoru, więc może tylko pogorszyć sprawę, powodując więcej bólu i uszkodzeń. A jodyna? To wcale nie jest dobra opcja, bo jest środkiem dezynfekcyjnym, który nie nadaje się do przemywania poparzeń chemicznych. Może jeszcze bardziej podrażnić skórę i opóźnić gojenie, co wiadomo, nie jest fajne. Również roztwór kwasu bornego, mimo że czasem używany, nie pomoże w takich sytuacjach, bo działa antyseptycznie, ale nie neutralizuje. Główny błąd w myśleniu to nie zrozumienie, że pierwsza pomoc przy poparzeniach chemicznych to szybkie usunięcie substancji drażniącej, a nie kombinowanie z innymi chemikaliami. Najlepsza jako pierwsza pomoc to czysta woda, która jest bezpiecznym rozwiązaniem i minimalizuje ryzyko dalszych uszkodzeń.